Na Opolszczyźnie w wyniku anomalii pogodowych każdego roku ogromne straty ponosi ponad 10 tys. gospodarstw Organizacje rolnicze przekonują, żeby ubezpieczać uprawy zamiast liczyć na zapomogi.

Bernard Dembczak: - zaprosiliśmy nawet przedstawicieli firm ubezpieczeniowych, by temat ubezpieczeń bliżej przedstawili rolnikom.

To gmina Chrząstowice. Tu w wyniku ostatnich opadów deszczu kilkaset hektarów upraw jest podtopionych. Mimo to coraz więcej rolników, tak jak Hubert Kiwus z Lędzin, śpi spokojnie.

Hubert Kiwus, wieś Lędziny: - akurat w ub. r. na jesień ubezpieczyłem część zimowych. Teraz będę ubezpieczał jare.

Wojewoda opolski na pomoc dla rolników, którym uprawy w ubiegłym roku zniszczyły susza i mróz wydał zaledwie sto tys. zł. Tymczasem firmy ubezpieczeniowe za szkody w uprawach wypłaciły opolskim gospodarzom blisko 20 mln zł. Agencja Restrukturyzacji przypomina, że ubezpieczenie upraw rolników, którzy otrzymują unijne dopłaty staje się obowiązkowe. Jednak na razie za jego brak jedyną karą będzie wniesienie opłaty do urzędu gminy.

Antoni Konopka, dyr. oddziału ARiMR w Opolu: - rolnik, który nie dokonał obowiązkowego ubezpieczenia przynajmniej 50 proc. powierzchni gospodarstwa, będzie musiał wnieść opłatę do gminy w wysokości 2 euro za 1 ha.

Ale tak niska kara będzie obowiązywała tylko do 2010 r. Później rolnik, który nie ubezpieczy połowy upraw, nie będzie mógł ubiegać się o pomoc państwa w razie klęski żywiołowej.

Źródło: Mariusz Drożdż/Agrobiznes