Wczoraj w Sejmie poseł Anna Bańkowska sugerowała, że zapowiedź kwotowej waloryzacji to wynik zabiegania o głosy wyborcze przez PSL.

- Dotychczas każdy kolejny minister pracy twierdził, że waloryzacja musi być waloryzacją procentową, ponieważ polega na odtworzeniu siły nabywczej emerytury - mówiła. - Wprowadzając kwotową waloryzację i jeszcze zapisując ją w konstytucji, dochodzimy w tym momencie do jakiejś aberracji. Panie ministrze: Czy to nie oznaczałoby likwidacji podstawy, która jest w systemie ubezpieczeń społecznych, gdybyśmy zgodzili się na waloryzację kwotową? Czy prawdą jest, że waloryzacja kwotowa i tak da podwyżki rzędu kilkunastu złotych w najbliższych latach? Czy prawdą jest, dlatego mam prawo domyślać się, że lansuje to PSL, że gros tych pozytywów, jeśli tak można na nie powiedzieć, dotyczyłoby emerytur z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego? O to chodzi?

Posłanka zarzuciła szastanie w roku wyborczym fundamentalnymi przepisami, które dotyczą ubezpieczeń społecznych.

Również poseł Maria Zuba odniosła się do sytuacji rolników ubezpieczonych w KRUS:

- W woj. świętokrzyskim wielu rolników opuszcza swoje gospodarstwa, wyjeżdża do pracy za granicę, żeby uzyskać lepsze dochody. Starają się oni, aby ten okres pracy za granicą mogli mieć wliczony do pełnej emerytury. Tymczasem wystąpienia do KRUS-u z prośbą, aby KRUS im pomógł pozyskać informacje na ten temat i dokonać nowego naliczenia pełnej emerytury, tak naprawdę nie przynoszą skutku. Ostatnio mam przykład kilku takich osób, ale najbardziej karygodna jest sprawa pani Nowak, która od czterech lat próbuje uzyskać swoje dane z Włoch i niestety nie uzyskuje ich. Jest ona w opłakanej sytuacji materialnej, ponosi duże koszty leczenia, duże koszty dojazdów do lekarzy i niestety musi je ponosić ze swojej renty.

Wiceminister pracy i polityki społecznej Marek Bucior odpowiadając na pytania posłów nie odniósł się do tych kwestii, zapowiedział udzielenie odpowiedzi na piśmie.

Podobał się artykuł? Podziel się!