Na czym polega działalność państwa firmy?

- Nasza firma zajmuje się wszystkim, co jest potrzebne do ogrodu całorocznego - zaczynając od małych bylinek, poprzez krzewy iglaste, liściaste, drzewa i krzewy owocowe. Może nie jesteśmy w Polsce największą szkółką, ale na pewno możemy poszczycić się faktem, że mamy największy tego typu asortyment w całej Polsce. Nasza firma działa od 1969 roku. Od ponad 40 lat pracujemy w tej branży. Dziadek i ojciec zaczynali hobbistycznie od założenia szkółki rolniczej. Od tamtej pory jest to nasz biznes rodzinny, prowadzony z pokolenia na pokolenie – 4 braci zajmuje się produkcją, natomiast piąty - zajmuje się sprzedażą materiałów i eksportem.

W jakich kierunkach odbywa się eksport?

- Kierunki się zmieniają – szczególnie po kryzysie zarysowuje się powrót starych kierunków. Natomiast przez ostatnie 15 lat był to cały wschód. Od jakiegoś czasu Ukraina zamknęła dla nas swe granice ze względu na wprowadzenie 300 proc. cła na wszystkie artykuły ogrodnicze. Od 3 lat prawie już tam nie wchodzimy z naszymi produktami. Natomiast wszystkie kraje wschodniej Europy oraz Rosja w dalszym ciągu są aktywne, jednak po kryzysie nasza kondycja na ich rynkach minimalnie się zmniejszyła. Można powiedzieć, że Polska jest głównym krajem  z tak wielką liczbą szkółek.

W jaki sposób na przestrzeni lat zmieniły się sposoby uprawy oraz sposoby finansowania inwestycji?

- Można powiedzieć, że do końca lat 80. były zupełnie inne realia. Mieliśmy ograniczenia eksportowe, wszystko to działo się za pośrednictwem innych ludzi. Po roku 1990, intensywność rozwoju była bardzo duża. Zaczęła troszkę słabnąć pod koniec lat 90., to ciągle był rozwój. Po roku 2004, kiedy weszliśmy do Unii Europejskiej, nastąpił niesamowity skok – od tego czasu mamy możliwość korzystania ze środków inwestycyjnych, gdzie 50 proc. wkładu na inwestycję zwraca Unia. Z jednej strony są to dodatkowe pieniądze i pomoc w rozwoju innowacyjności naszego kraju, a z drugiej – napędzają one zmiany – poprzez bodziec dodatkowy, by te fundusze wykorzystać do określonego, narzuconego z góry czasu.

Nie wszyscy jednak są na tyle odważni by te środki wykorzystywać.

- Przedsiębiorcy są już zmęczeni – tempo rozwoju jest dla nas dość duże. W 1969 roku wielkość naszego gospodarstwa szacowana była na  4 ha. W 1990 roku było to już  40 ha, natomiast w tej chwili jest już około 250-300 ha. Jest to ogromna skala rozwoju gospodarstwa w tak krótkim czasie.