Obejmuje on zmiany w reasekuracji. - Obecnie budżet państwa dopłaca do odszkodowań, jeżeli suma odszkodowań w danym zakładzie ubezpieczeniowym przekroczy 90 proc. sumy składek uiszczonych przez rolników – mówiła podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Aleksandra Szelągowska, dyrektor Departamentu Finansów MRiRW. - I jest to dotacja w wysokości 60 proc. W nowelizowanym projekcie ustawy proponujemy, aby udział budżetu państwa wzrósł o 10 proc. i jednocześnie została ograniczona możliwość dofinansowania odszkodowań tylko do sumy 180 proc. zebranych składek.

Wcześniej wiceminister Tadeusz Nalewajk powiedział, że zakłady ubezpieczeniowe mogą mieć 70-90 milionów strat i wyjdą z ubezpieczeń rolniczych, to jest rzecz normalna. Czyli potwierdza to, że musi to być jasna sytuacja. To jest kwestia ubezpieczeń, to jest podstawowa sprawa. Mało tego, to, co podnosiliśmy: pakietowo, czyli minimum trzy albo.... wymienione w zdarzeniach. Tak jak powiedziałem, rolnik nie może czytać z gwiazd, czy będzie zachmurzenie, czy grad, przymrozki, bo nie jest w stanie po prostu. Dlatego to ubezpieczenie musi drożej kosztować, to rzecz normalna.

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski wskazał że radą na nieopłacalność ubezpieczeń może być obowiązkowość: -  Dlatego musimy rozważyć, jaki będzie udział państwa, jak go na nowo wyliczyć, wyszacować lub, albo jedno i drugie, to o czym wspominał jeden z moich przedmówców, wprowadzenie systemu obowiązkowego. Wydaje się, że ustawodawca może taki system wprowadzić. Państwo niedawno przegłosowali, nie licząc się z opinią społeczną, wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat. To pokazuje, że rozwiązania wprowadzające pewnego rodzaju przymus ubezpieczeń – chociaż nie wszystkim będzie się to zapewne podobało – możliwe, że w tym parlamencie znalazłyby akceptację, jeżeli byłyby racjonalnie uzasadnione. Myślę, że nad tym trzeba pracować. Ale dyskusje na temat prac nad ustawą o ubezpieczeniach upraw i zwierząt gospodarskich słyszę od wielu, wielu miesięcy. Chodziłem w tej sprawie do ministerstwa rolnictwa, spotykałem się z panią Olą Szelągowską, no i cały czas słyszę, że minister finansów pewnych działań nie akceptuje, czy się na nie nie godzi, że trwają spory. Tylko jak długo ma to trwać? Kiedy system całkowicie upadnie i za chwilę już nikt nie będzie ubezpieczał, to dopiero wtedy będzie szukanie rozwiązań legislacyjnych? Czy należy te rozwiązania przyjąć na tyle wcześnie, żeby zakłady ubezpieczeniowe mogły wejść w nowy sezon ubezpieczeniowy w rolnictwie w sposób płynny?