Sytuacja wielu rolników jest już teraz bardzo ciężka. Swoje zrobiły mrozy reszty dopełniły grady i nawałnice. Rolnicy przyznają, że ratują się jak mogą.

Leszek Przybytniak, Mazowiecki Związek Sadowników: - Znam sytuację, że sąsiedzi zbierają u sąsiadów, żeby zaoszczędzić i zarobić parę groszy.

Sadownicy nie kryją, że bardzo liczyli na obiecaną im pomoc. Mirosław Maliszewski, Związek Sadowników RP: - Na dzień dzisiejszy żadna decyzja nie jest podjęta, nie można ani odraczać kredytów ani zaciągać nowych, nie mówiąc już o tym, że gospodarstwa nie otrzymały żadnej rekompensaty, więc niestety naszym zdaniem obiecana pomoc nie została zrealizowana.

Jedyna pewna pomoc to kredyty klęskowe, które prędzej czy później dotrą do banków. Rolnicy jednak już wiedzą, że nie wszyscy będą mogli z nich skorzystać. - Mamy informacje z banków, że te kredyty będą dość trudne do uzyskania ze względu na dość duże zadłużenie w tej chwili sadowników – dodaje Leszek Przybytniak.

Ratunkiem dla wielu rolników byłaby tak zwana pomoc socjalna.

- Jest grupa gospodarstw drobnych uprawiających owoce miękkie truskawki, maliny, porzeczki, dla których każde 100 zł, które trafi do budżetu rodzinnego stanowi dość duży zastrzyk finansowy – mówi Maliszewski.

Pytanie tylko, czy sadownicy, którzy ponieśli straty mogą liczyć specjalne wsparcie. Bogdan Socha, wiceminister polityki społecznej: - W tej chwili przygotowujemy zmiany dochodowości gospodarstw, które ucierpiały na skutek klęsk, a pomoc socjalną będziemy realizować zgodnie z ustawą o pomocy społecznej.

Zdaniem urzędników rolnicy już teraz mogą zgłaszać się po zasiłki socjalne. Ale aby je dostać, muszą spełnić odpowiednie warunki.

- Na członka rodziny w rodzinie wieloosobowej, jeżeli dochód jest niższy niż 351 zł, mogą się zgłaszać do Ośrodków Pomocy Społecznej o przydział zasiłków z opieki społecznej – dodaje Socha. A taki zasiłek to niewiele ponad 400 zł jednorazowej zapomogi.

Źródło: Agrobiznes