Jak ocenić propozycję reformy systemu ubezpieczeń rolniczych, przedstawioną przez Europejski Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej?

Debata nad reformą KRUS, przygotowaną przez Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej: Marka Zagórskiego, Jarosława Nenemana i Mariusza Plicha, przyciągnęła znawców tematu:  dr Agnieszkę Chłoń-Domińczak z SGH, Joannę Kluzik-Rostkowską, poseł PO, Zbigniewa Derdziuka, prezesa ZUS, prof. Marka Górę z SGH i Daniela Zahorenko, wiceprezesa KRUS. 

- System ma 20 lat i wymaga zmian – stwierdza Daniel Zahorenko, wiceprezes KRUS i dodaje prędko, że rola KRUS jest także socjalna. – Co z tymi, którzy nie będą chcieli podlegać żadnemu ubezpieczeniu? – pyta, podkreślając obecną obowiązkowość KRUS dla wszystkich posiadaczy ziemi nieubezpieczonych w ZUS. Nie bez znaczenia jest też fakt, że rolnicy przekazali odchodząc na emerytury 2 mln ha, ta ziemia miała pracować na świadczenia. Nie pracuje. Trudno więc uznać, że jest to system oparty na wsparciu od państwa.

Zdaniem Zahorenki, może nie być przyzwolenia na tak gwałtowne przeobrażenie.

- Są szybsze możliwości zmiany – ocenia, wskazując na ewentualne uszczelnienie systemu przez zdefiniowanie gospodarstwa rolnego i zwiększenie ściągalności składek.

Z kolei według Agnieszki Chłoń-Domińczak z Zakładu Demografii Szkoły Głównej Handlowej, przedstawiona propozycja ma charakter ewolucyjny. KRUS w momencie powołania funkcjonował na innych zasadach.

- Skala finansowania przez rolników spadła – uważa Chłoń-Domińczak i podkreśla, że zaletą propozycji jest zdefiniowanie rolnika jako osoby, która z rolnictwa czerpie większość dochodów, co jest ważne dla rynku pracy. Za cenne uznała też powiązanie wysokości świadczenia z płaconą składką.

Według poseł Joanny Kluzik-Rostkowskiej, w obecnej sytuacji mała grupa osób wysysa dużo z budżetu państwa. Propozycja EFRWP to próba urealnienia systemu, na co złożyłoby się wyrzucenie z niego nierolników i podział rolników na trzy grupy uzależnione od dochodów. Składki płacone przez najbogatszych zwiększyłyby wpływy do budżetu.

- Kłopotliwe byłoby ustalenie najniższego progu – wskazała poseł. – Dlaczego w 2 czy 3 grupie rolnicy mieliby chcieć być?

Zdaniem Kluzik-Rostkowskiej rolnicy mogliby dzielić gospodarstwa, aby nie wpadać w trzeci próg.