Informowaliśmy wczoraj o zarzutach, jakie rolnicy obecni podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi stawiają weterynarzom.

Więcej: Inspekcja weterynaryjna czy rolnicy są winni rozprzestrzenianiu się ASF?

A co na to weterynarze?

Prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej Jacek Łukaszewicz stwierdził, że weterynarzom potrzebne są środki do egzekwowania decyzji. Jego zdaniem inspekcja weterynaryjna powinna być pod bezpośrednim nadzorem premiera, a nie ministra rolnictwa, bo takie jak obecnie jej usytuowanie powoduje „konflikt interesów” i potrzebne decyzje „nie mogą się zrodzić”. Mówił też o problemach, jakie mają weterynarze.

- My w tej chwili gasimy pożary, a nie zajmujemy się prewencją – stwierdził. -  Świadectwa zdrowia, dezynfekcja samochodu, wymogi bioasekuracji na terenie całego kraju - o tym dzisiaj rano mówiłem i to musi zostać wprowadzone. Jeżeli nie jest wprowadzone, to świadczy o tym, że konflikt interesów pomiędzy inspekcją, pomiędzy dobrem producenta dobrze pojętym – merytorycznym - w Ministerstwie Rolnictwa będzie zawsze i tak jak powiedziałem, nie tutaj inspekcja weterynaryjna powinna być usadowiona.

Jak przekonywał, w każdej powiatowej inspekcji są kłopoty w związku z sytuacją płacową i kadrami.

- Doświadczona kadra, doświadczeni lekarze weterynarii odchodzą z pracy, bo jeżeli po 10 latach zarabiają 2,5 tys. brutto – z wyższym wykształceniem i często ze specjalizacją – to powiem szczerze: ja się im nie dziwię.

Dodał, że jeżeli są dowody na wystawianie świadectw lekarskich zza biurka, należy je zgłaszać do samorządu i sprzeciwił się stwierdzeniom, że lekarze w ten sposób tylko „kasują gotówkę”:

- Ta gotówka to jest 50 groszy na sztuce – mówił i podkreślał, że trudno się w ten sposób dorobić. – Dopóki nie będziemy finansowali działań inspekcji weterynaryjnej, sytuację będziemy mieli taką, jaką mamy – zakończył swoje wystąpienie.

Przypomnijmy, że resort rolnictwa przygotował projekt połączenia inspekcji okołorolniczych - miałaby powstać Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności, podległa ministrowi rolnictwa.

Więcej: Będzie jedna inspekcja „od pola do stołu”

Podobał się artykuł? Podziel się!