Rząd broni swojego stanowiska polegającego na wprowadzeniu nowego rodzaju sprzedaży: sprzedaży detalicznej przez rolnika.

Więcej: Rolnik zapłaci dwuprocentowy podatek za sprzedaż plonów?

Podstawowy dylemat, czy w ogóle potrzebne jest wprowadzanie nowego rodzaju sprzedaży, wiceminister Ewa Lech rozstrzygnęła, odnosząc się do projektu przygotowanego w tej samej sprawie przez klub Kukiz’15.

Więcej: Sprzedaż bezpośrednia czy handel detaliczny żywnością?

- W przypadku sprzedaży bezpośredniej, o której mówi klub Kukiz’15, mamy do czynienia z przepisami krajowymi, które mogą być zastosowane - mówiła. - Natomiast w tej ustawie jest również mowa o przetworzonej żywności, w przypadku której obligatoryjnie warunki produkcji są określane w prawie unijnym. Generalnie jest więc tam sporo nieporozumień i właśnie my, żeby sprawę ostatecznie, że tak powiem, wyprostować, stworzyliśmy definicję rolniczego handlu detalicznego. Na tym właśnie polega różnica, że rolniczy handel detaliczny będzie uwzględniał żywność przetworzoną i nieprzetworzoną, ale dedykowaną tylko i wyłącznie konsumentowi końcowemu.

Zatem sprzedając detalicznie rolnik musi ograniczyć się do sprzedaży odbiorcy końcowemu, musi też sprzedawać osobiście lub z udziałem tylko najbliższych członków rodziny.

Wiceminister podkreśliła, że wraz z projektem ustawy przedłożono projekt rozporządzenia, określający maksymalne ilości żywności sprzedawanej detalicznie przez rolnika.

Więcej: Rolnik uzyska ze sprzedaży żywności nieopodatkowany przychód do 20 tys. zł