Hasłem przewodnim czwartego Wschodniego Kongresu Gospodarczego jest w tym roku: „Pomysł na Wschód”. W rekordowej pod względem frekwencji imprezie – doliczono się 1500 gości –  biorą udział liczne delegacje z wielu europejskich krajów, m.in. tych sąsiadujących z Polską Wschodnią, także na szczeblu ministrów. Nie przyjechał jednak – pomimo zaproszeń i wcześniejszych zapowiedzi - żaden reprezentant polskiego Ministerstwa Rolnictwa. Czy w „pomysłach na Wschód“ jest jeszcze miejsce na rolnictwo? Co czeka małe gospodarstwa, na ogół o słabych glebach, jeśli nie będą mogły hodować trzody chlewnej, co dotąd ratowało ich budżety?

Stefan Krajewski, członek zarządu województwa podlaskiego, wskazuje na różnorodność jako wielki atut regionu. W gospodarstwie produkującym różne  towary ASF nie oznacza konieczności likwidacji. Rolnictwo na tym terenie powinno nastawiać się na wykorzystywanie alternatywnych źródeł dochodu, szukać nowych innowacyjnych przedsięwzięć.

Więcej: Jaka przyszłość czeka branżę rolno-spożywczą w Polsce Wschodniej? 

Jakie mogą to być przedsięwzięcia? Zapytany o przykłady, Stefan Krajewski wymienia np. uprawę ziół. 

- Zapotrzebowanie jest ogromne – przekonuje. – Mamy kilka firm, które się rozwinęły i one potrzebują surowca.

Na co jeszcze jest miejsce?

- Ciągle zastanawiamy się nad wrzosówką. W tych miejscach, gdzie można by było prowadzić hodowlę, jest dyskusja, jaka to ilość będzie, która pozwoli na opłacalność gospodarstwa.

Stefan Krajewski mówi jeszcze o możliwości uprawy pieczarek i potrzebie szukania upraw niszowych, nawet zapomnianych.

- Jest duża rola ośrodków doradztwa rolniczego – zauważa. Jak podkreśla, pomocna mogłaby być większa możliwość sprzedaży bezpośredniej żywności wytworzonej przez rolnika.

Podobał się artykuł? Podziel się!