Posłowie Krzysztof Jurgiel, Robert Telus, Henryk Kowalczyk i Jan Krzysztof Ardanowski z PiS zadali dziś w Sejmie pytanie w sprawie niekorzystnego dla Polski podziału przez UE kwoty 500 mln euro z tytułu kryzysu w rolnictwie.

Rolnictwo jest pustoszone suszą i rolnicy mają prawo oczekiwać w tej ekstremalnej sytuacji pomocy. Przyjęto zbyt niską kwotę pomocy, niewłaściwy jest też system szacowania strat. Panaceum miała być pomoc unijna, minister złożył wniosek o 800 mln euro pomocy, z tego Polska otrzymała zaledwie niespełna 29 mln euro. To 1/5 kwoty, którą Polska zapłaci w ramach kary za przekroczenie kwoty mlecznej. Co Ministerstwo Rolnictwa chce w tej sytuacji zrobić? Czy podejmuje starania w UE i jakie są szanse na ich powodzenie – a jeśli nie ma ich, to co chce zrobić rząd w tej sytuacji? – pytał poseł Krzysztof Ardanowski.

Wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk odpowiedział, że Polska była pierwszym krajem, który 14 sierpnia wystąpił do KE o pomoc suszową w kontekście producentów bydła. To najistotniejsza sprawa, bo mamy zbieg okoliczności, jeśli chodzi o sytuację na rynku mleka: embargo i susza. Stąd właśnie wniosek o pomoc w zakupie pasz dla polskich producentów bydła. Wniosek ten nie uzyskał akceptacji. 7 września natomiast Komisja Europejska zajęła się rynkiem mleka i wieprzowiny i wyasygnowała 500 mln euro na pomoc. Polska, Rumunia i Austria zabiegały o uwypuklenie wskaźnika związanego z suszą. Został on częściowo uwzględniony i dzięki temu np. Polska ma większą kwotę pomocy niż Włochy, które miały wyższą kwotę mleczną. Ale podział tych pieniędzy nie satysfakcjonuje Polski.  Nie wiadomo też, według jakiego klucza teraz dzielić przypadające Polsce 120 mln zł – czy kierować się wysokością kwot mlecznych, czy suszą.

Do końca tygodnia Polska, Rumunia i Austria wystosują nowy wniosek o pomoc - mówił wiceminister.

Jeśli natomiast chodzi o pomoc z 450 mln budżetu krajowego, to beneficjentem  będzie tu mógł być także producent mleka, który otrzyma pomoc z pieniędzy unijnych. Do pomocy unijnej nie będzie potrzebny protokół szacowania strat. Wiceminister tłumaczył też, że „były pewne perturbacje”, jeśli chodzi o ustawę z 2005 r. i krajowy bilans wodny. Były też trudności z szacowaniem strat.