Ministerstwo Rolnictwa zapowiada szybkie uchwalenie ustawy, rozpoczynającej proces połączenia inspekcji obsługujących rolnictwo, mającej „od pola do stołu” badać żywność.

Więcej: Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności od stycznia 2018 roku

Jak jednak wynika z dyskusji toczonej podczas niedawnego posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, stan uzgodnień w tym zakresie nie jest wcale obiecujący.

Ministerstwo Rolnictwa zapowiada, że nowa Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności będzie podlegać ministrowi rolnictwa – tak jest w jednej trzeciej państw UE.

Jednak zdaniem Ministerstwa Zdrowia istnieje wysokie ryzyko, że jeśli to będzie jedna inspekcja, konsolidująca inspekcje nadzorujące łańcuch żywnościowy, jakość żywności, zdrowie i dobrostan zwierząt, zdrowie roślin i nasiennictwo, to przy tak szerokim obszarze działań, bezpieczeństwo żywności stanie się tylko jednym z elementów systemu – mówiono podczas obrad KRiRW.

A to oznacza ni mniej ni więcej tylko powrót do toczonej już od dłuższego czasu dyskusji dotyczącej podległości nowej inspekcji. Czy ma to być minister rolnictwa czy może jednak lepiej byłoby, gdyby inspekcja podlegała ministrowi zdrowia?

- Wydawało się, że jakaś refleksja ze strony ministra zdrowia nastąpiła, a okazuje się, że zmiana osoby pana ministra sprawia, że wracamy z powrotem do tego, co – wydawało się – już nie będzie blokowało tworzenia jednej wspólnej inspekcji czy urzędu, bo nie w nazwie problem bezpieczeństwa żywności – stwierdził poseł Jan Krzysztof Ardanowski. – A okazuje się, że dużo się musiało zmienić, żeby się nic nie zmieniło.

Poseł uznał, że patrzenie na problem przez pryzmat instytucji jest błędem. Powołanie jednej instytucji nadzorującej bezpieczeństwo żywności jest potrzebne i ministerstwo rolnictwa powinno zintensyfikować prace nad jej powołaniem.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!