W czasach PRL-u obowiązywała tendencja, by nie oszczędzać, bo pieniądz nie miał realnej wartości, a sklepowe półki świeciły pustkami. Wtedy zachęcono Polaków do życia dniem bieżącym, nie myślenia o przyszłości, bo „jakoś to będzie”. Jednak oszczędzanie i inwestowanie to przejaw przezorności. W ten sposób zabezpieczamy się na wypadek nieprzewidywalnych zdarzeń losowych, takich jak utrata zdrowia czy stałego źródła dochodu. Jak jednak mądrze lokować nasze pieniądze, by zminimalizować ryzyko w sytuacji, gdy ocean rynków finansowych wstrząsany jest wichrami kryzysu finansowego?

Nie inwestuj pochopnie
Anglicy kierują się od lat jedną, sprawdzoną zasadą: „Don't put all your eggs to one basket”, czyli „Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka”. Co to oznacza w praktyce? Chodzi o to, by np. nie lokować wszystkich swoich pieniędzy na giełdzie albo w funduszu inwestycyjnym, tylko korzystać z różnych instrumentów finansowych, np. lokat bankowych czy obligacji.

- My, w warunkach nieracjonalnej gospodarki socjalistycznej, byliśmy przyzwyczajeni do dolara, potem wiedzieliśmy, że złoto coś znaczy. Szukaliśmy jednego sposobu na zdeponowanie pieniędzy i pomnożenie naszego bogactwa. Tymczasem jeśli można to należy szukać różnych sposobów – wskazuje profesor Alfred Janc z Katedry Bankowskości Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. – Zakup dzieł sztuki czy nieruchomości to w Polsce wciąż bardzo elitarne formy oszczędzania, nie wszystkich na to stać. Ale więcej osób inwestuje już w ziemię. I oni 10 tys. razy powinni się zastanowić kiedy ją sprzedać i czy w ogóle, bo wielu dziś żałuje, że tak szybko pozbyło się tej lokaty kapitału.
Doniesienia o kryzysie finansowym i poważnych spadkach na giełdach wywołały u części Polaków niepotrzebnie gwałtowne reakcje. Tylko w październiku klienci wycofali z funduszy inwestycyjnych aż 6,4 mld zł – wynika z raportu przeprowadzonego przez ośrodek Analizy Online i Izbę Zarządzających Funduszami i Aktywami. Ludzie, widząc, że wykupione przez nich jednostki uczestnictwa z każdym dniem tracą swoją wartość, podejmowali natychmiastowe decyzje o wycofywaniu pieniędzy. Czy słusznie?