Minister podkreślał w radiowych Sygnałach Dnia, że nowe prawo wodne będzie realizowało zadania dające Polakom bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. Jego zdaniem, obecna sytuacja będąca efektem zaniedbań poprzedników jest tragiczna.

- Sytuacja jest tragiczna. Odziedziczyliśmy to po poprzednikach, osiem lat pracowali nad tym, żeby zrobić prawo wodne, nie udało się. Jest konieczne, by jak najszybciej rozpocząć działalność w tym kierunku, żeby m.in. bezpieczeństwo powodziowe wzrosło - powiedział.

Minister dodał, że gospodarska wodna jest niedoinwestowana, wymaga pieniędzy, na co budżetu państwa nie stać, więc konieczne są "nowe obciążenia poszczególnych działów przemysłu, rolnictwa i obywateli".

- Prawo jest przygotowane w ten sposób, zgodnie z dyrektywami, żeby dążyć do tego, żeby gospodarka wodna była samofinansująca się - powiedział minister Szyszko.

Chodzi o pełne wdrożenie do polskich przepisów Ramowej Dyrektywy Wodnej, szczególnie jej 9. artykułu, mówiącego o tzw. zwrocie kosztów usług wodnych. Opłatami za pobór wody zostaną objęci m.in. rolnicy, branża energetyczna, hodowcy ryb czy przedsiębiorcy, którzy wykorzystują duże ilości wody do swojej produkcji.

Projekt ustawy Prawo wodne zakłada utworzenie Państwowego Gospodarstwa Wodnego "Wody Polskie", które w imieniu Skarbu Państwa będzie zarządzało wszystkimi wodami publicznymi. To pozwoli na lepsze zarządzanie nie tylko wałami przeciwpowodziowymi, ale także urządzeniami melioracyjnymi.

Ministerstwo zapewnia, że opłaty za kranówkę mogą wzrosnąć, ale nawet jeśli to się stanie, nie będzie to znacząca podwyżka. Projekt ustawy Prawo wodne przewiduje dla różnej wielkości miast różne stawki. Maksymalny poziom, do jakiego mogą wzrosnąć ceny, to do 15 groszy w miejscowościach do 50 tys. mieszkańców i do 40 groszy za 1 m sześc. w dużych aglomeracjach miejskich. Według analizy przeprowadzonej w ministerstwie podczas prac nad ustawą, oznacza, że czteroosobowej rodziny wzrost opłat za wodę wyniesie 2,5 zł miesięcznie.

Minister Szyszko był pytany w poniedziałek w Sygnałach Dnia także o umowę CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement), która proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. W ubiegłym tygodniu Sejm przyjął uchwałę, że będzie ją ratyfikował większością 2/3 głosów.