Przypomnijmy, że projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, złożony w Sejmie, przewiduje zakaz hodowli zwierząt futerkowych i zakaz uboju rytualnego.

Więcej o zapowiadanej nowelizacji: Polska (będzie) krajem szczęśliwych zwierząt

Projekt przygotowali posłowie PiS, potem uzupełnili go jeszcze posłowie PO i Nowoczesnej.

Więcej o tych projektach: PO i Nowoczesna złożą w Sejmie projekt ws. ochrony zwierząt

Dziś do protestujących pod Sejmem nie przyszli jednak autorzy projektu nowelizacji ustawy. Na wniosek posła Jarosława Kukiza Sejm zarządził przerwę w obradach – i wyjść mogli. Przyszli jednak tylko posłowie opozycji, nawet z tych klubów, które przygotowały „uzupełniające” projekty,  zapowiadające zakazy. Ze sceny posłowie przemówili do zebranych, nie przedstawiając się. Posłuchajmy więc argumentów, jakich używano, nie pytając, „i kto to mówi?”.

- Od 25 lat rolników traktuje się jak chłopów pańszczyźnianych. Niszczy się kolejne gałęzie polskiej gospodarki, polskiego rolnictwa. To nie jest początek, to jest koniec – polskiego rolnictwa. Każdą branżę każda kolejna partia wykańcza. Wszystkie branże chylą się ku upadkowi. Każdy rząd myśli, że rolnicy są rozproszeni wokół różnych związków i partii. A tutaj zależy, żebyśmy byli razem – i ja wiem, że dzisiaj jesteście razem, że nie jest tu tylko branża futerkowa, ale również branże wspierające. Musimy stanąć razem, tylko w ten sposób jest szansa, aby uratować polskie rolnictwo.

- Przez 30 lat pomagałem ojcu w hodowli zwierząt futerkowych i nie wyobrażam sobie, aby hodowla taka mogła być zakazana. Uważam, że godzi to w wolność gospodarczą, nie jest możliwe, żeby jedne osoby drugim zabraniały tego typu działalności.