Konkretyzują się plany połączenia inspekcji zajmujących się bezpieczeństwem żywności. Obecnie nadzór nad żywnością sprawują: Państwowa Inspekcja Sanitarna, Inspekcja Weterynaryjna, Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Inspekcja Handlowa. Poza tym jeszcze kilka instytucji ma swój udział w urzędowej kontroli żywności (np. Inspekcja Ochrony Środowiska).

Te organy podlegają z kolei 19 ośrodkom decyzyjnym.

Efekt? Rozproszenie zadań, środków i spory kompetencyjne.

Potrzebę podobnych zmian dostrzeżono w Europie: w 23 spośród 28 krajów połączono już instytucje kontrolne.

O potrzebie zmiany sytuacji w naszym kraju mówi się od lat. I od lat nie ma pomysłu, jak te niewątpliwie potrzebne i oczekiwane zmiany przeprowadzić.

Dziś, po konferencji „Reforma systemu bezpieczeństwa żywności w Polsce", minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel poinformował o przygotowaniu wstępnego roboczego projektu zmian ustawowych w tym zakresie. Ma on być konsultowany, a do 30 czerwca 2016 roku – przedstawiony.

Pracami zajmuje się Zespół do spraw reformy instytucjonalnej systemu bezpieczeństwa żywności, kierowany przez głównego inspektora ochrony roślin i nasiennictwa Andrzeja Chodkowskiego.

- Zasada jest jedna: inspekcja ma kontrolować „od pola do stołu” cały proces produkcji żywności – zapowiada minister Krzysztof Jurgiel.

System ochrony żywności „od pola do stołu” będzie opierać się na dwóch podstawach. Pierwszą, naukową, da Narodowa Rada Naukowa Bezpieczeństwa Żywności. Ma określać strategiczne kierunki i naukowe podstawy analizy ryzyka, jej członków powoła premier. Natomiast połączone inspekcje (IW, PIORiN i IJHARS w całości, a PIS i IH w częściach, w jakich sprawują nadzór nad bezpieczeństwem żywności) dadzą podstawę do równoprawnego działania.

Nowa inspekcja ma podlegać ministrowi rolnictwa (jest tak w 1/3 państw UE).

Jej struktura ma być spionizowana, nie będzie żadnej podległości terenowej. Sfinansowana będzie z jednej  części budżetowej.

Ministerstwo obiecuje sobie dużo po tych zmianach – a jeszcze więcej przedsiębiorcom: mają oni być mniej obciążeni kontrolami, łatwiejsza będzie sprawozdawczość.

Jedna inspekcja ma też ułatwić relacje z zagranicznymi służbami bezpieczeństwa żywności, co może poprawić eksport.

Inspekcje kosztują obecnie 1 mld 800 mln zł rocznie.

 

 

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!