Dzisiejszym gościem programu "Gość poranka" w TVP Info był rzecznik sztabu wyborczego PiS Marcin Mastalerek.

Rolnicze związki zawodowe domagają się ogłoszenia klęski suszy, a PSL jest za odwołaniem referendum zapowiedzianego na wrzesień i przeznaczenia zaoszczędzonych w ten sposób 100 mln zł na pomoc rolnikom. - W trudnej sytuacji (stawia to) PiS, bo przecież o głosy rolników się bijecie – stwierdziła prowadząca program Kamila Osica.

Ale Mastalerek zaprzeczył.

Jego zdaniem jest odwrotnie:

- W  trudnej sytuacji to jest PSL, które już od dawna przegrywa z PiS, bo rolnicy nie są naiwni, nie dadzą się oszukać i widzą, jakie są efekty rządów PSL-u przez ostatnie 8 lat. To, co proponuje pan premier Piechociński, to jest szczyt obłudy i hipokryzji.

Jak przypomniał Mastalerek, to PSL w Senacie głosowało za referendum wartym 100 mln zł, które miało ratować przegraną pierwszą turę wyborów prezydenta Komorowskiego. Zdaniem Mastalerka teraz PSL próbuje zabrać pieniądze przeznaczone na demokrację, która przecież musi kosztować.

- Czy pan premier Piechociński tego nie wie? – pytał rzecznik PiS. – Ja mam dla niego propozycję. Kiedyś „Puls Biznesu” zrobił taką słynną listę około 400 nazwisk – oczywiście tych nazwisk jest więcej, ale takich 400 prominentnych działaczy i rodzin PSL, i oni od 2007 do 2012 roku zarobili 142 mln zł. To panie Piechociński, niech PSL przestanie zatrudniać rodziny swoich działaczy, pociotków i znajomych królika, i wtedy pieniądze się znajdą. Tak czysty populizm nie przystoi, tym bardziej, że to senatorowie PSL głosowali za tym referendum.

Prowadząca program pytała, czy zatem PSL powinno sfinansować pomoc dla rolników. Mastalerek zaprzeczył, podkreślając dwuznaczność sytuacji tych, którzy głosowali za referendum w Senacie, a teraz postulują jego odwołanie.

- Budżet Polski na 2015 rok to jest 343 mld zł wydatków. Tu mówimy o kwocie 100 mln. My, jak rządziliśmy i była susza, to rząd Prawa i Sprawiedliwości przekazał 600 mln zł na ratowanie, na skutki suszy. 600 mln. Tu mówimy o 100 mln.

Mastalerek pytał, czy jeśli w 2015 r. wybory prezydenckie i parlamentarne to koszt 350 mln zł, to teraz mamy je odwołać? Jak dodał, postulowane przez PiS referendum połączone z wyborami parlamentarnymi  byłoby znacznie tańsze i pozwoliłoby uszanować wolę 6 mln osób, które opowiedziały się za jego przeprowadzeniem. Zdaniem Mastalerka, absurdem jest postulowanie teraz, aby odwołano referendum zarządzone na wniosek poprzedniego prezydenta, a postanowione głosami rządzącej koalicji.