Zapowiedź, że KSC będzie prywatyzowana dopiero po podjęciu decyzji o kwotowaniu, wywołała obawy posłów.

- Trochę mnie to zaniepokoiło – ponieważ wyciągnąłem wniosek, że wtedy, kiedy będziecie państwo mieli wiedzę, iż nie ma kwotowania cukru, że Komisja Europejska zrezygnuje z kwotowania cukru, to natychmiast przystąpicie do prywatyzacji i sprzedaży – mówił do przedstawicieli rządu podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi poseł Romuald Ajchler. - Jeżeli tak miałoby to wyglądać, to rozumiem, że chcecie rolników oszukać. Z bardzo prostego powodu. Oczywiście, że wtedy natychmiast ceny tychże zakładów spadną, bo nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Uwolnienie kwotowania cukru spowoduje inne zachowanie się także producentów i rynku niż to, z jakim mamy na dzień dzisiejszy do czynienia. To może być to samo, co z kwotowaniem rynku mleka – z tego powodu, że ceny mleka są nadal bardzo opłacalne dlatego, iż jest kwotowanie mleka. Ceny wieprzowiny, drobiu i innych produktów nie są opłacalne i ciągle nam spada opłacalność jeżeli chodzi o produkcję trzody chlewnej, bo te gatunki mięsa nie są kwotowane. Nie ma interwencji w żadnej mierze na tychże rynkach. To jest powód, że tak wygląda kondycja KSC.

Podsekretarz stanu w MSP Tomasz Lenkiewicz rozwiał te obawy.

- Jeżeli chodzi o KSC, to rzeczywiście wyraziłem się tak, że pierwszym i najważniejszym punktem do podjęcia decyzji będzie decyzja o kwotowaniu cukru w UE. Chciałbym od razu odpowiedzieć panu posłowi Ajchlerowi, że być może nieprecyzyjnie powiedziałem, ale to nie jest tak, że jeżeli kwotowanie cukru będzie wydłużone do 2020 r., to nie będzie prywatyzacji KSC, a jeżeli nie będzie kwotowania i zakończy się ono w roku 2015, to ta prywatyzacja będzie – bo takiego celu nie ma.