Przeciwdziałanie szkodliwym informacjom, pojawiającym się w mediach, w odniesieniu do jakości polskiej żywności stało się tematem sejmowej Komisji Rolnictwa. Poruszono też kwestię rozmiaru polskiego eksportu.

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski (PiS) wskazał:

- Proszę państwa, rozmawiamy o tym, jak utrzymać wysoką dynamikę eksportu - powiedział. - Bo to, że wszyscy cieszymy się z eksportu, to chyba jest sprawa poza dyskusją. Oczywiście budowanie huraoptymizmu, gdy za jedyny właściwie argument w tej kwestii, podnoszony przez ministra rolnictwa, ma służyć wartość polskiego eksportu produkcji rolno-spożywczej, to jest to argument trochę ułomny, bo trzeba by również zobaczyć strukturę tego eksportu. Czy jest to produkcja pochodząca z Polski, czy jest to reeksport? Bo jak dobrze sobie poczytamy, to się okazuje, że jesteśmy wielkim eksporterem wyrobów zawierających kakao a także cytrusów, bananów i duńskich ryb, patroszonych na polskim Wybrzeżu. Ale pomijając te grupy towarów, to dobrze, że nasza produkcja jest z Polski eksportowana. Natomiast trzeba również wziąć pod uwagę, że psucie opinii o żywności w poszczególnych krajach stało się (i mówię to z żalem), stało się elementem gry handlowej między poszczególnymi krajami.

Zastępca przewodniczącego Związku Zawodowego Rolników „Ojczyzna” Mariusz Gołębiowski zwrócił uwagę, że wątpliwą korzyść z tego eksportu mamy jako kraj:

- Ten eksport rośnie pod marką zachodnich koncernów, które opanowały nasz rynek rolno-spożywczy. Jakie działania są tutaj podejmowane? Głównie chodzi o działania, podejmowane przez resort. Co robi resort, żeby ta właśnie marka, ale marka polska, była eksponowana za granicami naszego kraju?

Wiceminister Tadeusz Nalewajk zaprzeczył, jakoby eksport sprowadzał się do reeksportu.

- Powiem tak: jeżeli chodzi o polski eksport to 20 proc. to jest mięso i jego przetwory a 16-18 proc. to są owoce i warzywa, w tym najwięcej jabłek - powiedział. -  To jest fakt, o którym któryś z panów mówił, co trzecie jabłko z polskiego sadu jest chrupane w Rosji. Oczywiście, oni też nie śpią. Pójdę dalej i wspomnę o potencjale, o możliwościach Ukrainy pod względem produkcji zboża – do 100 mln ton (a dzisiaj produkują 60 mln ton). To jest tylko tyle. Idąc dalej, to 6-7 proc. eksportu to są wyroby tytoniowe i przetwory mleczne. To są cztery elementy, które napędzają eksport. To jest statystyka za 2012 r. i nie będę z tym dyskutował.

Krzysztof Jurgiel (PiS) podsumował:

- Panie ministrze, jeśli chodzi o dynamikę eksportu, to jeszcze dokonamy oceny, bo tam 5 mld to jest reeksport i produkcja transnarodowych organizacji. Tak, że to nie jest tak wesoło, jak pan mówi.

Podobał się artykuł? Podziel się!