Podczas uzasadniania potrzeby przyjęcia przez Sejm nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, dopuszczającej ubój rytualny, Wiktor Szmulewicz tak wyliczał wczoraj straty przychodów rolników wywołane zakazem uboju rytualnego:

- Ubój koszerny i halal stanowiły podstawę dla 10 proc. naszego eksportu drobiu oraz prawie 1/3 eksportu wołowiny. Rolnicy stracili w ten sposób część swoich przychodów. W konsekwencji żywe bydło jest wywożone do Słowacji, Czech, Niemiec, na Litwę, gdzie nie ma zakazu uboju rytualnego i gdzie jest temu poddawane, a więc nasze bydło, jeśli chodzi o aspekt ochrony zwierząt i dobro zwierząt, traci na wartości, dlatego że dodatkowo musi przebyć 500 km czy 1000 km do ubojni nienależących do polskich przetwórców.

Szmulewicz stwierdził też, że „zmniejszyła się dochodowość sprzedaży bydła – obecnie oferuje się rolnikowi średnio ok. 2 zł/1 kg, co daje na sztuce od 1000 zł do 1500 zł i stanowi kwotę graniczną, jeżeli chodzi o opłacalność tego kierunku produkcji”.

- Z opracowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi danych dotyczących średniorocznych cen zakupu bydła wynika, że do końca 2012 r. mieliśmy coroczne znaczące wzrosty – mówił Szmulewicz. - W 2013 r. w stosunku do 2012 r. zanotowaliśmy zamiast dalszego wzrostu spadek cen. Najniższy poziom cen w grudniu ubiegłego roku, jeśli chodzi o zarówno młode bydło rzeźne, jak i dorosłe, odnotowano w makroregionie północnym, natomiast najwyższy – w makroregionach centralnym i południowym. Mam tutaj tabelkę, ale nie będę mógł jej przedstawić paniom i panom posłom. Widać, jak te ceny drastycznie spadały. Gdy porówna się to z cenami w Unii Europejskiej, to w Unii Europejskiej ceny też lekko spadły, ale te spadki nie były tak drastyczne jak w Polsce.

Zdaniem posła Zbigniewa Dolaty, który zabrał głos w imieniu klubu Prawo i Sprawiedliwość, nie można mówić o żadnym spadku cen uzasadnionym spadkiem eksportu.

- Sprawdźmy, jak wyglądał polski eksport per saldo – mówił Dolata. - Proszę państwa, w roku 2012 – 340 tys. Czy w roku 2013 mamy spadek? Nie, jest dokładnie tyle samo, 340 tys. Spójrzmy jeszcze w układzie wartościowym, bo być może sprzedawaliśmy za znacznie mniejsze pieniądze. W roku 2011 z eksportu wołowiny, żywca, przetworów mieliśmy 979 mln euro, w roku 2012 – 1083 mln euro, a w roku 2013 – 1084 mln euro, czyli nawet wartościowo polski eksport wzrósł. Co się stało z tymi pieniędzmi, do czyich kieszeni one powędrowały? Rolnicy stracili, bo ceny skupu spadły, a wartość eksportu wzrosła. Wiemy, gdzie te pieniądze powędrowały. Powędrowały one do kieszeni właścicieli zakładów mięsnych, w wielu przypadkach powiązanych z rządzącą koalicją, z politykami, nawet posłami, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Platformy. To jest wielka mistyfikacja, to jest wielkie oszustwo, którego konsekwencje ponoszą polscy rolnicy.

Z danych zebranych przez „Farmera” wynika, że średnia cena skupu bydła to obecnie co najmniej 5 zł.