- Rzecz w tym, żeby podzielić po prostu gospodarstwa – zapowiedział wiceminister. - Jak mówię, to jest jeszcze „nieuczesane”. Pierwsze spotkanie mieliśmy z izbami rolniczymi, z hodowcami, producentami trzody chlewnej.

Nalewajk podkreślił, że różne formy zabezpieczenia są potrzebne w różnych gospodarstwach:

- Mamy 163 gospodarstwa tzw. wielkoprzemysłowe. To są takie gospodarstwa, które mają 750 loch lub 2 tys. sztuk powyżej 30 kg; tak jest zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów, które mówi o sporządzaniu operatu oddziaływania na środowisko. Chcemy pomyśleć o poziomie bioasekuracji w gospodarstwach o cyklu zamkniętym, w gospodarstwach zarodowych, a także w małych gospodarstwach, których mamy ponad 300 tys. Jest chyba sens, żeby to zrobić w taki sposób. Wiadomo, że w każdym gospodarstwie ma być inny poziom bioasekuracji. Wiadomo, że jeśli ktoś ma parę tysięcy sztuk, to będzie musiał mieć śluzy, maty, urządzenia do odkażania – bo ASF może w każdej chwili przeniknąć. Hodowcy są tymi rozwiązaniami zainteresowani. Mówię to po spotkaniu z przedstawicielami z całej Polski, a szczególnie z Podlasia, ponieważ Podlasie jest dotknięte tym problemem.

Wiceminister zapowiedział również, że chcemy przedłużyć wypłatę rekompensat dla hodowców.

Na tym terenie mamy 43 tys. sztuk trzody i 2,1 tys. gospodarstw; w tym małych gospodarstw o powierzchni do dziesięciu hektarów, to jest chyba ponad 1,2 tys. – mówił.