Józef Rojek, Solidarna Polska, upomniał się w Sejmie o jakość mleka.

- Na pewno mleczko od krówki, która chodzi po łące i zjada sobie ziółeczka, jest o wiele smaczniejsze niż od tej, która stoi w oborze z tym zasuszonym itd. – stwierdził i pytał: - Co ministerstwo robi w tym celu, żeby wykorzystać warunki geograficzne i rolne, które ma Polska, aby z mleka jednak gospodarstwa się utrzymywały? Dzisiaj słyszymy, że 230 tys. gospodarstw musiało zrezygnować. Rozumiem, że to gdzieś przepłynęło, to przepłynęło do wielkich producentów, ale 230 tys. miejsc pracy zlikwidowano. Jak tak dalej pójdzie, to nie wiem, zostanie nam tylko Natura 2000 i koniec.

Odpowiedzi udzielił poseł sprawozdawca Piotr Walkowski:

- Oczywiście że takie mleko ma większą wartość, jest zdrowsze, zawiera więcej składników, tyle tylko że takie mleko można uzyskać przy produkcji na poziomie 3 tys. l mleka, a w tej chwili 3 tys. l mleka przy cenie, jaką można uzyskać za to mleko, byłoby praktycznie nieopłacalne dla rolników, dlatego też od sztuki uzyskuje się 10–11 tys. l i utrzymuje się jednakowe całoroczne żywienie oparte na sianokiszonkach i kiszonkach z kukurydzą, z uzupełnieniem przede wszystkim energii i białka oraz całego zestawu witaminowego.

Podobał się artykuł? Podziel się!