PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Jeśli nie soja, to koncentrat strączkowych

Jeśli nie soja, to koncentrat strączkowych

Importujemy około 75-77 proc. pasz wysokobiałkowych, z czego prawie 90 proc. to import śruty sojowej. Krajowa produkcja pasz wysokobiałkowych to tylko 23 proc. – mówił podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi prof. dr hab. Andrzej Rutkowski, kierownik Katedry Żywienia Zwierząt i Gospodarki Paszowej Wydziału Hodowli i Biologii Zwierząt UP w Poznaniu.



Profesor Rutkowski podkreślił, że powinniśmy dążyć do tego, aby z każdym rokiem ilość białka, produkowanego na paszę w naszym kraju, była większa, choć żadna z tych pasz w 100 proc. nie rekompensuje wartości pokarmowej poekstrakcyjnej śruty sojowej. Ta (…) ma najwięcej białka. Tylko łubin żółty jej dorównuje.

Dlatego prowadzenie badań nad możliwością zastąpienia soi rodzimymi roślinami wysokobiałkowymi jest cenne.

- Polska staje się nie tylko tygrysem Europy w produkcji drobiarskiej, o czym już nie chcę teraz mówić, ale staje się również tygrysem Europy właśnie w tym kierunku paszowym – podkreślił profesor. -  Dzięki temu programowi wieloletniemu wyprzedziliśmy, jak się teraz okazuje, prawie całą Unię. Bo w tej chwili dopiero się budzą. I na temat tych programów – do tego docieramy, bo musimy monitorować literaturę – teraz kraje unijne mówią „my też musimy o tym samym myśleć”. A my już jesteśmy o dość duży krok do przodu.

Prof. Rutkowski stwierdził, że źródłem białka są nie tylko rośliny strączkowe.

- Mówimy o krajowych czy rodzimych źródłach białka roślinnego. Tutaj wchodzą w rachubę również produkty rzepakowe, czyli śruty poekstrakcyjne i makuchy. Tu w grę wchodzą wywary – kukurydziany i żytni. Czasami one są nawet z amerykańskiego nazywane DDGS-ami – nie zawsze słusznie. To są główne, potencjalne źródła białka. My się także nimi zajmujemy, bo uważamy, że kompozycja, łączenie kilku pasz wysokobiałkowych powoduje kompensacyjne uzupełnianie się niezbędnych składników pokarmowych – przede wszystkim aminokwasów egzogennych. I to jest też nasza rola, żeby tego nie robić wprost, tylko żeby wykorzystać wiedzę, wykonywać analizy chemiczne, żeby umieć łączyć te krajowe źródła tak, aby efekt, dostrzegany na zwierzętach, był największy. A w konsekwencji żebyśmy dostarczyli konsumentom jak najwięcej dobrej żywności.

Szczególnie korzystny  może być wynik prowadzonych badań zwłaszcza dla małych gospodarstw. Profesor przedstawił następujący schemat:

- Rolnik – najważniejsza dla nas osoba – dzięki dopłatom, dzięki zachęcie, również dzięki pracom genetycznym i nowym sposobom uprawy, zaczyna produkować większą ilość nasion roślin strączkowych i nie tylko. Dostarcza je do lokalnej, małej wytwórni pasz (…). I ta wytwórnia pasz, w oparciu o wyniki badań i receptury, które uzyskuje od nas, produkuje koncentraty. Ktoś powie – wyprzedzam tu głos w dyskusji – czemu nie skrócić tej drogi, czemu rolnik ma sam nie zużywać tych nasion roślin strączkowych w gospodarstwie? To nie jest zgodne ze współczesną wiedzą żywieniową. To jest tylko białko, bogate w czynniki antyżywieniowe – i jeśli będziemy tak działać, to nie dogonimy Danii nigdy. Musimy po prostu – nie wchodząc dalej w temat – nasiona uszlachetnić. Dlatego musi być koncentrat, zrobiony przez fachowców. Po to jest wytwórnia i receptury.

Rolnik dostaje tu koncentraty, jak widać, z przekreślonym GMO. My nie chcemy tu potępiać GMO, mamy swoje zdanie, ale to jest osobna dyskusja. Rolnik dostaje koncentrat, wyprodukowany na nasionach niemodyfikowanych i paszach krajowych. I teraz on na paszach z tych koncentratów robi mieszanki pełnoporcjowe, dodając własne zboża. Rolnik może to zrobić w zwykłej betoniarce, a jak ktoś się uprze, to kiedyś się to szypą robiło na klepisku. Żartuję oczywiście – dziś są małe mieszalnie, mieszalniki, w których rolnik może sam sobie zrobić na bazie koncentratu bardzo dobrą mieszankę. I produkuje tą drogą świnie, jaja, gęsi itd. i to trafia do przemysłu. I cały problem: uzyskuje wyroby – czyli szynkę, kiełbasę, jaja – przy których mogłoby być przekreślone GMO. Ale okazuje się, że tego nie wolno zrobić.

Też byłem tego nieświadomy i pytałem – dlaczego? Z jednej strony ustawa o GMO nakazuje poinformować konsumenta, odbiorcę, że pasza jest z zawartością surowców genetycznie modyfikowanych, bo tak nakazuje ustawa i nie ma co z tym dyskutować. To my sobie myślimy: prosta sprawa, w takim razie odwróćmy tę kolejność. Jeśli zwierzę jest żywione bez GMO, to dajmy konsumentowi alternatywę – masz szynkę, jajka czy coś bez GMO. Dzisiaj nie ma takiej. Z tego, co mówią notowania, 70 proc. społeczeństwa – słusznie czy nie, ja w to nie wnikam – obawia się GMO. Ale nie ma alternatywy – iść do sklepu i powiedzieć „poproszę szynkę bez GMO”. Niech kosztuje 20 zł czy tam 20 proc. drożej, ale nie ma takiej możliwości. Jest alternatywa wyboru pasz dożywienia zwierząt, ale nie ma alternatywy przy zakupie produktu finalnego. I to jest niedobrze.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.162.118.107
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!