Komorowski, który we 10 lutego we wtorek wieczorem był gościem Polsat News, był pytany o zapowiadaną przez rolników na środę blokadę Warszawy. Jak ocenił, "widać, że zbliżają się wybory", bo rośnie liczba różnego rodzaju akcji protestacyjnych, za którymi - stwierdził - "na pewno stoją różnego rodzaju ludzkie obawy, ból ludzki a pewnie i problemy, ale często chyba także jakieś interesy polityczne".

Według prezydenta "ci, którzy protestują i domagają się jakichś rozwiązań ekstra, powinni mieć świadomość tego, czy ich oczekiwania są do spełnienia czy nie".

Prezydent zaznaczył, że "realiami, które wyznaczają obszar istotny dla rolnictwa, są nie tylko przepisy państwa polskiego, ale także przepisy UE, bo przecież chodzi o dopłaty, o pieniądze europejskie, które są w Polsce przekazywane na bardzo określonych i ściśle kontrolowanych zasadach".

- Oczekiwanie dzisiaj korekty systemu dopłat do rolnictwa w sytuacji, gdy te warunki zostały wynegocjowane jeszcze przez rząd Leszka Millera na początku lat dwutysięcznych i potem przez rząd PiS też nie były kwestionowane, oczekiwanie, że raptem dzisiaj wynegocjowane zostaną nowe zasady dofinansowania polskiego rolnictwa, wydają się trochę motywowane w oderwaniu od realiów - ocenił Komorowski.

Jak dodał, życzyłby i rządowi, i rolnikom, "aby nie sięgając do tego rodzaju akcji, które utrudniają życie, poruszać się w obszarze realiów".

Prezydent podkreślił, że w wypowiedziach ministra rolnictwa Marka Sawickiego, "który jest człowiekiem niezwykle doświadczonym i bardzo realnie myślącym widać wysiłek, żeby przynajmniej liczącą się cześć oczekiwań rolników spełnić, zrealizować, ale w ramach przepisów i zasad, które obowiązują w UE".

O dopłatach mówił podczas wtorkowej konferencji przewodniczący OPZZ RiOR Sławomir Izdebski. - Jeśli Marek Sawicki chce mówić o dopłatach, to niech wytłumaczy rolnikom polskim co się stało, że w 2013 roku dopłaty miały się zrównać z dopłatami z rolnikami niemieckimi, francuskimi, czy holenderskimi. Dziś mamy rok 2015, a my mamy nadal 50 procent - powiedział.

Rolnicy zapowiedzieli na środę "marsz gwiaździsty" na Warszawę. Domagają się spełnienia swoich postulatów; chodzi m.in. o rekompensaty za straty spowodowane przez dziki, interwencję na rynku mleka i wieprzowiny; w przeciwnym razie rolnicy będą żądać odwołania ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Na godz. 14 Sawicki zaprosił organizacje rolnicze na rozmowy.