Na briefingu w miejscowości Rybaki k. Olsztyna premier pytana była m.in. o działania rządu w sprawie trwających protestów rolników.

- Ja bym zachęcała do jednego: nie do demonstracji w tym szczególnym czasie, kiedy mamy niepokój za naszą wschodnią granicą, gdy nie jest bezpiecznie na świecie, gdzie w tej chwili wszyscy mówią o walce z Państwem Islamskim, dzisiaj bądźmy mądrzejsi od wszystkich innych, zachowajmy spokój i pokój tu u nas w kraju.(...) trzeba rozmawiać, ale rozmawiajmy przy stole i z partnerem, jakim jest przedstawiciel rządu, jakim jest minister Sawicki, on jest otwarty na rozmowy - powiedziała premier.

- Dzisiaj odpowiedzialnie chcę powiedzieć, że minister Sawicki jest jednym z lepszych moich ministrów - oświadczyła szefowa rządu. Według niej, Sawicki "bardzo dba o grupę rolniczą".

- Więc dzisiaj ocena przez rolników działań ministra rolnictwa jest trochę niesprawiedliwa. Wiem też, z jakim zaangażowaniem bije się on również w Komisji Europejskiej o nasze polskie rolnicze sprawy - powiedziała Kopacz.

Zaznaczyła, że rząd rozmawia z tymi, którzy domagają się rozmów. Ale - dodała - "najdziwniejsze jest to, że ci, którzy chcą tych rozmów i stawiają te żądania, pozostają w miasteczku (zielone miasteczko przed kancelarią premiera, w którym protestują rolnicy - PAP) wtedy, kiedy toczą się rozmowy w ministerstwie rolnictwa".

Kopacz podkreśliła, że jest zwolenniczką rozwiązywania problemów dotyczących wszelkich grup społecznych "przy stole podczas negocjacji nawet bardzo trudnych, ale w takiej formie, która doprowadzi do konsensusu, która doprowadzi do rozwiązań".

- Na pewno nie będę popierać demonstracji siły, przystawiania pistoletu do głowy i zmuszania do jakichkolwiek działań rządu, chociażby żądania zwolnienia ministra Sawickiego - podkreśliła szefowa rządu.

Rolnicy z OPZZ RiOR od czwartku 19 lutego protestują pod kancelarią premiera. Związkowcy chcą rekompensat za straty spowodowane przez dziki oraz interwencji na rynku wieprzowiny i mleka.

W piątek przez ok. dwie godziny rolnicy blokowali tory na trasie Siedlce-Moskwa w miejscowości Borki-Kosiorki. Spółka PKP PLK poinformowała, że przez dwie godziny był wstrzymany ruch trzech pociągów, a na zablokowanym odcinku kursowały autobusy zastępcze.

Podobał się artykuł? Podziel się!