Brak płynności finansowej i zapasu pieniędzy na bieżącą działalność to problem dotyczący wielu gospodarstw rolnych. Takie sytuacje są nie tylko bardzo stresujące, ale też skutkują wymiernymi stratami finansowymi.

Bardzo często rolnicy zmuszeni są np. do pilnej sprzedaży płodów rolnych po niekorzystnych cenach, z powodu konieczności spłaty zobowiązań pieniężnych. Bywa tak, że gdyby mogli je sprzedać dwa, czy trzy miesiące później otrzymaliby za nie nawet 5-10 proc. więcej.

Niestety, zobowiązania trzeba regulować i o ile lokalny dystrybutor nawozów czy środków ochrony roślin na ogół może poczekać na pieniądze (dla dobra stałej współpracy), o tyle na tolerancję na opóźnienia w spłacie raty ze strony banku raczej liczyć nie można.

Zapas gotówki mógłby pozwolić też na zakup środków do produkcji po znacznie atrakcyjniejszych cenach w okresach pozasezonowych. Na przykład obecnie jest korzystny moment na zakup nawozów mineralnych (zwłaszcza azotowych) – na wiosnę raczej na pewno będą droższe. Płacąc od razu mamy szansę na większy upust u dystrybutora – krótki okres płatności to dla niego również korzyść.

Problem w tym, że wielu rolników wciąż czeka na dopłaty lub zwleka ze sprzedażą zboża i po prostu na razie nie mają pieniędzy na zakupy.

Dlatego warto się zastanowić czy nie lepiej zabezpieczyć swojej płynności finansowej, np. za pomocą kredytu obrotowego w rachunku bieżącym. Tego rodzaju formy kredytowania są bardzo popularne wśród przedsiębiorców. Taki sposób utrzymania płynności finansowej dostępny jest również dla rolników (oferuje go większość banków).

Czym kredyt obrotowy różni się od klasycznego kredytu? Przede wszystkim tym, że odsetki naliczane są tylko od wykorzystanych w danym okresie środków, a pieniądze po wpłacie na rachunek obniżają automatycznie poziom zadłużenia. Oczywiście, banki na ogół zabezpieczają się przed sytuacją niewykorzystania przez rolnika środków pobierając np. 1 proc. w skali roku od całego przyznanego limitu – niezależnie jaką kwotę i w jakim okresie czasu wykorzystano.