Zdziwienie zmianą dokonaną na stanowisku prezesa KSC i zaskoczenie brakiem długo zapowiadanej prywatyzacji – w sumie sprowadzające się do zdumienia posunięciami rządu wobec KSC, uwidaczniającego się w przyjęciu dezyderatu w tej sprawie.To najkrótszy opis stanowiska posłów z sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wobec KSC. 

Ale nie tylko posłów – podobne oceny przedstawiali też zaproszeni goście, w tym rolnicy.

Józef Pawela, reprezentujący Okręgowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy i członek rady nadzorczej KSC S.A., mówił: - Nasza spółka to na dzień dzisiejszy nasza chluba, jedna z większych spółek w Polsce. Radzi sobie doskonale, o czym dowiadujemy się też z różnych mediów. Spółki konkurencyjne przy tym załamaniu rynku cukru w Europie ponoszą straty – i to tak potężne straty, że aż strach podawać wyniki finansowe. Nie wiem, czy państwo wiecie, że nasza krajowa spółka, mając 40 proc. rynku, za pierwszy kwartał jest cały czas powyżej kreski, cały czas wypracowuje zyski. To już świadczy o poziomie spółki i o tym, co ona reprezentuje sobą w Polsce.

Mimo to spółkę czekają zmiany kadrowe:

- A co się dzieje w ostatnich dniach, szanowni państwo, ze spółką o takich wynikach? – mówił Józef Pawela. - Wiadomo, że kończy się kadencja. Prezes, który do tej pory prowadził spółkę, a także dotychczasowy zarząd, nie otrzymują mandatu na następną kadencję – bez podania przyczyny. Szanowni państwo, tak się akurat składa, że razem z kolegą jestem w Radzie Nadzorczej reprezentantem 16 tys. plantatorów tej spółki. Jako członkowie Rady Nadzorczej nie słyszeliśmy ani razu o jakichś problemach, związanych z zarządzaniem Krajową Spółką Cukrową. A tu ni stąd, ni zowąd zostaje ogłoszony konkurs.