Nie każdy traci na ASF. Niektórzy nawet zyskują.

- W związku z załamaniem się eksportu wieprzowiny nastąpił gwałtowny spadek cen żywca  - ocenia Marek Jarczewski, prezes zarządu SPPTCH. - Z niepokojem obserwowaliśmy nie tylko spadające ceny trzody ale również ceny półtusz i mięsa na sklepowych półkach. O ile ceny żywca spadły średnio o 30 proc.  (lokalnie nawet więcej!) to ceny półtusz, mięsa i wędlin nie drgnęły nawet minimalnie w dół, a nierzadko nawet wzrosły.

- Producenci żywca wieprzowego czują się oszukani  i wykorzystani przez przemysł mięsny, który nadużył swojej silniejszej pozycji rynkowej wobec postawionych pod ścianą rolników do pomnażania swoich zysków - o ironio - domagając się przy tym pokrycia strat przez podatnika! Będziemy domagać się od UOKiK zbadania, czy nie doszło w tym wypadku do nadużycia i zmowy ze strony przemysłu mięsnego. Dysponujemy danymi, na podstawie których jesteśmy w stanie udowodnić, iż tak drastyczne obniżki cen żywca nigdy nie powinny zaistnieć, gdyby na rynku panowały zasady prawdziwie zdrowej wolnorynkowej konkurencji.

Jak mówi Marek Jarczewski, wie od Głównego Inspektora Weterynarii, że wkrótce minister rolnictwa podpisze zgodę na sprzedaż trzody ze sfery buforowej – oznakowanej -  na rynek krajowy. To bardzo poprawi sytuację w rejonie północno-wschodnim.

- Jeśli przyjrzeć się liczbom, to widać, że do krajów Unii Celnej eksportowaliśmy zaledwie 2 proc. produkcji, więc to są gramy przypadające na jednego krajowego konsumenta. Możliwość eksportu do Rosji miało zaledwie 20 zakładów, reszta produkuje na rynek krajowy. Tragedia jest wynikiem wyprzedaży trzody przez hodowców i obniżaniem cen skupu. Zakłady wykorzystują tę sytuację do dziwnej obniżki cen: obserwujemy ich spadek nawet o 40 gr w ciągu jednego dnia. Zakłady  skupujące nie dbają o relacje z klientem, jeśli mogą kupić kilka groszy taniej, to to robią, odmawiając nawet wywiązywania się z umów  kontraktacyjnych z ceną gwarantowaną. Umowy będziemy egzekwować, wierzę, że są sądy i prawo obowiązuje.

Według Jarczewskiego, rząd powinien ograniczyć import mięsa:

- W obecnej sytuacji, kiedy są coraz większe trudności z eksportem nie tylko do krajów trzecich, ale także na rynek UE, powinno się ograniczyć import do Polski mrożonek oraz żywych tuczników, który cały czas ma miejsce, np. do zakładu Pini Polonia w Kutnie według naszych informacji dziennie przyjeżdża kilkanaście transportów niemieckiego tucznika,  podczas gdy krajowi producenci żywca duszą się z towarem. Z uwagi na wyjątkową sytuację, jaką jest walka z zarazą, należy starać się o zgodę KE na czasowe ograniczenia importu mięsa i żywca do naszego kraju.

Podobał się artykuł? Podziel się!