Większość niespłaconych zaległości wobec Agencji Nieruchomości Rolnych powstało jeszcze przed rokiem dwutysięcznym. Z opublikowanego właśnie raportu wynika, że przyczynił się do tego znaczny spadek opłacalności produkcji rolnej, liczne klęski żywiołowe oraz trudności w pozyskiwaniu zewnętrznych źródeł finansowania. Zdaniem Agencji to znacznie pogorszyło kondycję finansową nabywców i dzierżawców ziem.

Zbigniew Polanowski, ANR: - Opłacalność produkcji rolnej była bardzo niska. W tej chwili podmioty korzystają z różnych programów unijnych pomocowych i są w zdecydowanie lepszej sytuacji finansowej.

Trzy lata temu wzrost zaległości został jednak zahamowany. Mało tego, wciąż obserwowany jest jego systematyczny spadek. W 2004 r. łączna suma zaległości wobec Agencji wynosiła 920 mln zł. Dwa lata temu zredukowano ją do ponad 860 mln zł, by w ub. r. zmniejszyć o kolejne kilkadziesiąt milionów.

Waldemar Humięcki, wiceprezes ANR: - Jest kilka różnych sposobów: hipoteki, poręczenia, poddanie się egzekucji. To odnosi pozytywne skutki.

Z wyliczeń Agencji wynika, że najczęściej z płatnościami zalegają duzi producenci rolni – głównie przedsiębiorstwa, które z braku opłacalności produkcji, utraciły płynność finansową lub całkowicie zbankrutowały. Natomiast rolnicy prowadzący małe gospodarstwa rodzinne, praktycznie nie mają żadnych zaległości.

- Małe podmioty bardziej dbają o swoje finanse i spłacają należności, natomiast pojawiają się czasem kłopoty z dużymi podmiotami, które jeżeli popadną w długi to na duże kwoty – mówi Zbigniew Polanowski, ANR

Z końcem ubiegłego roku liczba umów dzierżawy w Agencji wynosiła ponad 130 tys. Od początku jej działalności zawarto 190 tys. transakcji sprzedaży. Szacuje się, że z 800 mln zł zaległości, Agencja nie odzyska już ponad 300 mln.

Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!