Odpowiedzi udzielił poseł sprawozdawca Piotr Walkowski:

- Zacznę historycznie – w momencie, kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, cena u nas w mleczarniach nie przekraczała 20 eurocentów, natomiast w krajach Unii dochodziła do 40 eurocentów. Wiemy, że 4 lata temu było załamanie produkcji mleka i wskutek tego wtenczas była cena 28, 26 eurocentów dla farmerów francuskich, niemieckich. U nas w tym czasie też spadła do 23. Teraz rzeczywiście jest kwestia różnicy; 6–7 eurocentów jest dużą różnicą. Gdzie tkwią mechanizmy naprawy? Przede wszystkim podstawowy mechanizm to ilość podmiotów działających, zajmujących się przetwarzaniem mleka. Jeżeli chodzi o mój powiat, to widzę codziennie samochody chłodnie, które wożą mleko po 500, 400 km, wożą ten towar, przewożą.

Zdaniem posła, na poprawę sytuacji mogą wpłynąć działania handlu i przetwórstwa, bo rolnicy zrobili już prawie wszystko, co mogli.

- Dyskutujemy na tej sali dosyć często o wzrastających cenach paliwa, a niestety te cysterny na powietrze czy na wodę nie jeżdżą; a są też koszty przerzutów, jest konkurencja między mleczarniami, nasza wewnętrzna konkurencja, przebijanie się na rynkach, do tego handel produktami mlecznymi prowadzony w systemach marketowych – mówił Walkowski. - Nasze mleczarnie płacą tzw. półkowe, biorą udział w marketingu produktów, bo rozprowadzają te produkty, ponosząc dodatkowe koszty i oczywiście obniżają koszty jakością. Była mowa o kwestiach zastępowania mleka produktami mlekopodobnymi w zakresie produkcji galanterii. To są sprawy, nad którymi trzeba byłoby popracować. Można powiedzieć, że polski hodowca i polski rolnik zrobili już prawie wszystko, co można było zrobić w tym zakresie, chociaż są jeszcze pewnego rodzaju rezerwy.