Paulina Bełżecka: Ostatnio dużo mówi się o spekulacji surowcami rolnymi, która prowadzi do wzrostu cen żywności na świecie. Komisja Europejska przyznała niedawno, ze należy ograniczyć spekulację, ale na razie nie podjęto żadnych kroków w tym kierunku.

Marek Sawicki: W krótkim czasie, od roku 2007 mieliśmy dwa szczyty wzrostu cen surowców - na przełomie 2007 i 2008 roku oraz teraz na przełomie roku 2010/2011. Podkreślam, że zarówno w 2007 roku, jak i w ostatnim czasie nie było żadnych przesłanek ekonomicznych, wynikających z podaży i popytu, do tak wysokiego wzrostu cen.
Kiedy w 2008 roku zwracałem w Brukseli uwagę na spekulacyjny charakter wzrostu cen produktów rolnych, wtedy śmiano się z tego. Teraz zarówno szef FAO, komisarz ds. rolnictwa Dacian Ciolos, jak i przewodniczący Parlamentu Europejskiego przyznają, że jednak mamy do czynienia z sytuacją nienormalną.
Jeszcze 10 lat temu nikomu nie przychodziło do głowy, że surowce żywnościowe mogą być przedmiotem spekulacji i gier finansowych na rynku kapitałowym. Okazało się, że to tabu w 2007 roku zostało przełamane. Dzisiaj system kontraktów terminowych, który miał być sposobem na trwałość cen surowcowych, okazał się zwykłym instrumentem spekulacyjnym.

Paulina Bełżecka: Jakie widzi pan metody zaradzenia tym spekulacjom?

Marek Sawicki: Obecnie mamy wielokrotne kontraktacje na jednym produkcie, kontraktacja jest tylko pustym obrotem kapitałowym, który nakręca ceny. Przede wszystkim należałoby wprowadzić obowiązek dostarczenia produktu. Jeśli jest kontrakt, musi być dostarczony produkt. Kontrakt ma być pod określony produkt, a nie pod gotowość produktową.
Jeśli nie wprowadzi się obowiązku dostarczenia towaru, to spekulacja będzie się nasilała.

Paulina Bełżecka: Wspomina się także o surowych karach i większych podatkach, które mają zniechęcić do inwestowania na tym rynku.

Marek Sawicki: Aby karać, trzeba najpierw zidentyfikować, co jest niedopuszczalne. Jeśli nie będzie identyfikacji, prawnych rozwiązań i zakazów, nie będzie kary.
Na początku XX wieku problemem gospodarczym świata i przyczyną kryzysu były tworzące się oligopole, zakłócające warunki konkurencji. Dziś mamy do czynienia z dyktatem wolnego, spekulacyjnego kapitału, który nie mając żadnych granic terytorialnych niestety przekracza także granice przyzwoitości.