Prof. Wojciech Józwiak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej podkreślał, że obecny rozwój i sukces polskiego rolnictwa na rynkach zagranicznych jest możliwy dzięki importowi komponentów pasz z GMO. - Substytuty są droższe i mało dostępne na rynku - dodał. - Oszacowano, że rezygnacja z tego importu w dziesięcioleciu 1999-2009 oznaczałaby spadek dochodów całego rolnictwa od 3 do 5 proc. - powiedział. Łączny spadek dochodów odpowiadałby inwestycjom w całym rolnictwie w ciągu 2 lat.

Do 2030 r. spadek dotknąłby głównie branży hodowli trzody chlewnej (od 16 do 40 proc.) i drobiu - podał Józwiak. Niewielkie znaczenie miałoby utrzymanie zakazu upraw GMO. - Mniejsze dochody rolników szacujemy na 0,1 proc., ponieważ uprawa jest kosztowna ze względu na coroczną wymianę nasion czy sadzeniaków - dodał.