- Liczenie dochodowości w rolnictwie jest bardzo ważną kwestią, którą rząd w tym roku chce się zająć. W 2012 r. trzeba przygotować projekt i wspólnie z ministerstwem finansów opracować harmonogram i tryb wdrożenia tej ustawy - powiedział dziennikarzom Plocke. Jego zdaniem, wdrożenie podatku dochodowego realne jest dopiero w 2014 r.

Wiceminister zaznaczył, że zgodnie z zapowiedzią premiera Donalda Tuska w expose, w 2013 r. powinny być wprowadzone zasady prowadzenia rachunkowości w gospodarstwach rolnych, a od 2014 r. - podatek dochodowy. Podkreślił, że wcześniej jednak trzeba przygotować rolnictwo do nowego systemu. Należy też ujednolicić definicje np. rolnika czy gospodarstwa rolnego, zgodnie z nomenklaturą unijną - tłumaczył Plocke.

- Obecnie gospodarzem projektu ustawy będzie minister finansów, ale minister rolnictwa jest gotowy do tego, by w tych pracach aktywnie uczestniczyć - zapewnił Plocke. Dodał, że w tej dyskusji musi też brać udział "opinia społeczna", bo taki jest wymóg czasu.

Trzeba się też zastanowić, jak podzielić gospodarstwa na poszczególne grupy, które mogłyby być opodatkowane. Dodał, że ok. 80 proc. polskich gospodarstw jest niedochodowych. - Problem polega na tym, że tak naprawdę minister rolnictwa nie dysponuje danymi, które pozwoliłyby określić wielkość produkcji i czy ta działalność jest dochodowa, czy nie - wyjaśnił Plocke. Dodał, że zasada podatku dochodowego jest prosta - jest dochód - jest podatek, nie ma dochodu - to nie ma też podatku.

Należy także ustalić - czy rolnictwo jest działalnością gospodarczą, czy jest też działalnością specyficzną - tu jest spór kompetencyjny dotyczący terminologii - argumentował Plocke. Wyraził nadzieję, że mimo tych trudności ustawa wejdzie w życie, bo "taka jest konieczność".

Zdaniem wiceministra, samo wdrożenie nowych przepisów nie powinno być szczególnie trudne, gdyż mogą w tym pomóc rolnikom różne organizacje, np. izby rolnicze czy ośrodki doradztwa rolniczego.

W opinii dyrektora Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej Andrzeja Kowalskiego, trzeba koniecznie wprowadzić podatek dochodowy w rolnictwie. Podatek ten będzie znacznie bardziej sprawiedliwy niż dotychczasowy - rolny - przekonywał.

Jak zauważył, w poszczególnych latach różne grupy rolników uzyskiwały bardzo zróżnicowane dochody. Np. 2007 r. był bardzo dobry dla producentów zbóż, ale fatalny dla producentów trzody, jednak bez względu na poziom dochodów musieli oni zapłacić podatek rolny. Powodem, dla którego warto wprowadzić podatek dochodowy jest konieczność prowadzenia ksiąg rachunkowych, które umożliwią rolnikom wyliczenie opłacalności produkcji - dodał.

Zdaniem Kowalskiego, jeżeli okaże się, że gospodarstwo nie osiągnie dochodu, nie będzie musiało płacić podatku. - Skończy się wreszcie dyskusja, że biedny podatnik miejski płaci na bogatego rolnika. System będzie przejrzysty - zaznaczył szef IERiGŻ.

Podkreślił, że na razie nie wiadomo, jak będzie wyliczany podatek dochodowy i czy to oznacza, że budżet będzie więcej niż dotychczas dokładał do rolników. Jego zdaniem najważniejsze jest skonstruowanie sprawiedliwego systemu. Dodał, że uczestnicząc w licznych naradach na ten temat, nie spotyka się z głosami, że podatek dochodowy w rolnictwie będzie zasilał budżet. Próbuje się skonstruować system, który będzie w miarę neutralny dla budżetu - wyjaśnił.

We wtorek w Senacie odbyła się konferencja z inicjatywy przewodniczącego komisji rolnictwa Jerzego Chróścikowskiego. Poświęcona ona była metodom wyliczania dochodowości w rolnictwie.

Z wyliczeń GUS wynika, że wysokość przeciętnego dochodu z pracy w indywidualnych gospodarstwach rolnych z 1 hektara przeliczeniowego w 2010 r. wyniosła 2278 zł.

Według IERIGŻ, sytuacja gospodarstw rolnych jest bardzo zróżnicowana, w 2010 r. najwyższą wartość produkcji osiągnęły gospodarstwa ogrodnicze - 176,8 tys. zł, a najmniej zarobiły gospodarstwa hodujące bydło (44,5 tys. zł). Ponadto w dochodach rolniczych bardzo znaczące są unijne dopłaty bezpośrednie, które stanowią aż ok. 54 proc. dochodów.