- Na rolnictwo ten rząd, jak zwykle, zmniejsza środki finansowe z roku na rok – powiedział w Sejmie podczas obrad nad budżetem poseł Henryk Kowalczyk, Prawo i Sprawiedliwość. - Nie wspomnę już o tym, że w 2007 r. było to ponad 2,5 proc. w stosunku do PKB, w roku 2011 jest to 1,83 proc, a w roku 2012 ma być 1,71 proc. A więc jest spadek w stosunku do PKB o 30 proc.. Jak rolnicy mają konkurować w Unii Europejskiej, jeśli rokrocznie zmniejsza się pieniądze wydatkowane na rolnictwo? Do tego jeszcze dopłaty unijne na przyszłe lata. Niestety, perspektywa wyrównania jest w tej chwili żadna.
Aby – jak powiedział poseł – choć częściowo naprawić sytuację, PiS zgłosił poprawki do ustawy budżetowej.
- Dwie niezwykle ważne, chociaż bardzo mało kosztowne, to jest kilka milionów złotych, poprawki dotyczące wsparcia dla inspekcji rolnych, które kontrolują jakość żywności sprowadzanej do Polski. To jest po to, żeby nie było takiej sytuacji jak w styczniu ubiegłego roku, gdy w sposób nieograniczony, bez żadnej kontroli wpłynęło do Polski mięso z dioksynami, co naraziło zdrowie konsumentów oraz naraziło rolników na utratę płynności finansowej i na straty.
Zapobieganie takim sytuacjom wymaga doposażenia  inspekcji w środki finansowe, dlatego PiS zgłosiło kilka poprawek odnośnie do inspekcji rolnych: Inspekcji Weterynaryjnej, Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, a także doradztwa rolniczego.

Druga grupa poprawek dotyczy dopłat do  paliwa rolniczego: - Rząd łaskawie zgodził się je zwiększyć o 10 gr, tylko zapomniał, że akcyza rośnie o 20 gr. Taki jest efekt, czyli chce zarobić na rolnikach kolejne pieniądze. Proponujemy zwiększenie budżetu, ale jednocześnie oczekujemy, że rząd zmieni rozporządzenie i wzrośnie stawka zwrotu akcyzy, chyba że skorzysta z wczoraj zgłoszonego wniosku Prawa i Sprawiedliwości, żeby wystąpić do Komisji Europejskiej o możliwość czasowego zmniejszenia ulgi akcyzowej. Jeśli to zmniejszenie nastąpi, to oczywiście nie ma przeszkód, żeby tę poprawkę wycofać i tej akcyzy aż tyle nie zwracać, lecz ją obniżyć.

Zdaniem PiS niezbędne jest też zwiększenie wydatków na spółki wodne, co uchroni budżet przed większymi stratami spowodowanymi powodzią: - Proponujemy również zwiększenie wydatków na spółki wodne, bo to skandal, że są to kwoty kilku milionów na cały kraj, gdy później na odszkodowania, na rekompensaty z tytułu zniszczeń wydaje się kilkaset miliardów. A tymczasem brakuje, nie chce się dać kilku milionów na konserwację urządzeń.