PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Powinniśmy promować własną żywność

Powinniśmy promować własną żywność

Mamy kłopoty ze znalezieniem rynków zbytu na wieprzowinę? A dlaczego importujemy ją z innych krajów i nie promujemy polskich towarów? Mówili o tym niedawno posłowie na posiedzeniu sejmowej Komisji Rolnictwa.



Czy jest możliwość wpływania na rynek? Dlaczego dopuszczamy napływ do kraju wieprzowiny z innych państw?

Europoseł Janusz Wojciechowski zauważył podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa:

- Pan minister mówił o szukaniu rynków zbytu na wieprzowinę, mówił, że jest to trudne. Zapytam więc tak – ponieważ do tej pory nie rozumiem tego – może spróbować sprzedawać ją w Polsce? Przecież nie mamy wieprzowiny. Przecież pogłowie świń spadło z 19 mln do 11 mln. Skorygujcie mnie państwo, ale Polska jest wielkim importerem wieprzowiny, a nie jej eksporterem. Eksporterem była w roku 2007. W latach 2006-2007 była eksporterem chyba 300 tys. ton, czy nawet więcej. Było prawie 19 mln sztuk świń i 2100 tys. ton produkcji wieprzowiny. Dzisiaj jest 11 mln sztuk świń, tyle było w końcu roku, nie wiem, czy jeszcze tyle jest. Produkcja, z tego, co wiem, wynosi chyba 1500 tys. ton. Spożycie wieprzowiny w Polsce spadło z 44 do 36 kg, czy nawet jeszcze niżej. Co się dzieje z rynkiem krajowym? Nie rozumiem. Nigdy nie usłyszałem jakiegoś racjonalnego wyjaśnienia owej sytuacji. Nie mamy wieprzowiny, brakuje nam jej, sprowadzamy ogromne ilości, a jednocześnie nasi producenci nie mają z nią co zrobić. Skąd to się bierze? Chciałbym o to zapytać.

Drugą możliwość wpływania na rynek poprzez promocję polskich towarów wskazał poseł Henryk Kowalczyk (PiS): - Drugi element owej ochrony to budowanie świadomości konsumenckiej poprzez znakowanie produktu, znakowanie miejsca pochodzenia surowca. Była mowa o tym, iż prawo europejskie zmierza do tego, żeby na produktach żywnościowych był określony kraj pochodzenia surowca. Na jakim etapie znajduje się przygotowywanie owego prawa? Co robi rząd polski, żeby prawo europejskie weszło jak najszybciej po to, żeby polski konsument wiedział, iż kupuje wędliny z mięsa pochodzącego z hodowli polskiej albo duńskiej?

- Zaczynam się gubić w argumentacji Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie znakowania miejsca pochodzenia surowców w produktach surowych i przetworzonych – mówił poseł Jan Krzysztof Ardanowski. - Z jednej strony mówimy, że nasza żywność jest znakomita, wspaniała, cudowna, broni się sama, świat ją kupuje. Z drugiej strony Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, kiedy w Brukseli trzeba było poprzeć znakowanie źródeł polskich surowców, czyli wyprodukowanych w Polsce, jako jedno z nielicznych krajów w Europie było przeciwne znakowaniu, dlatego że branże tak mówiły. Jest państwo, jest rząd odpowiedzialny za politykę państwa, a nie poszczególne branże pilnujące czubka własnego ogona, za przeproszeniem.

Poseł podkreślił chęć klientów do kupowania rodzimych artykułów:

- W Polsce pojawia się rzecz unikalna, której nie było od czasów transformacji, czyli patriotyzm gospodarczy. Naszym podstawowym rynkiem jest rynek polski, rynek wewnętrzny. Polacy chcą mieć pewność, że to, co kupują, pochodzi z Polski, z polskich surowców – chciałbym to doprecyzować – a nie z duńskiego mięsa przerobionego na terenie Polski. Pojawia się patriotyzm gospodarczy. Rząd zamiast to wspierać, w Brukseli, czemu notabene dziwią się przedstawiciele innych krajów, podaje, iż nie popiera znakowania, gdyż tak mówią branże. Które branże? Zakłady Sokołów? Inne zakłady? Właściciele z zagranicy, którzy kupili w Polsce zakłady, nie są zainteresowani znakowaniem polskiego surowca, gdyż wyjdzie, że w zakładach tych nie przerabia się polskiego surowca. Czy Danish Crown- największa na świecie spółdzielnia rolników produkujących wieprzowinę, a więc duńska spółdzielnia – po to kupiła zakłady w Sokołowie, największe polskie zakłady mięsne, żeby produkować wyroby z mięsa polskiego? Czy po to, żeby mieć kanał dystrybucji dla mięsa duńskiego? Chyba odpowiedź jest oczywista. Ale po to jest rząd – tym chciałbym zakończyć – żeby pilnować interesów ogólnonarodowych, także interesów państwa, a nie tylko poszczególnych grup interesów i różnych lobby, które mają coraz więcej do powiedzenia.

Do tych zarzutów tak ustosunkował się wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk:

Zawsze jest pretensja, że nie uwzględnia się wniosków organizacji branżowych. Mówiłem o organizacjach branżowych, a nie o zakładach. Są to dwie różne rzeczy, panie przewodniczący. Trudno, żeby iść na przekór organizacjom branżowym, które, tak jak związek drobiarski bądź związek mleczarski, zrzeszają prawie wszystkich producentów. Mówię w tym kontekście. Myślę, że nie będę tutaj gołosłowny. Powtarzam po raz drugi, że zawsze jest pretensja, że nie uwzględnia się wniosków organizacji, niby po co są konsultacje społeczne. Takie są kwestie. Mało tego, przecież cały proces legislacyjny przeszedł od dołu, od konsultacji społecznych, międzyresortowych poprzez parlamentarne, poprzez wszystkie szczeble unijne. Szliśmy za duchem organizacji branżowych, a nie zakładów. Jest to bardzo delikatna, aczkolwiek zdecydowana różnica.

Wiceminister Tadeusz Nalewajk wyjaśnił:

Rozporządzenie Parlamentu i Rady jest już przyjęte. Nasze wnioski, czyli rządu polskiego, opieraliśmy na wnioskach i uwagach poszczególnych branż, zaczynając od drobiarzy i mleczarzy, w zależności od segmentu. Rozporządzenie wchodzi w życie w 2015 roku. O ile dobrze pamiętam – koleżanka mi tutaj podpowiada – w przypadku drobiu i trzody mówi się o znakowaniu kraju uboju bądź kraju pochodzenia lub jest też opcja kraju urodzenia. Jest to taka kwestia. Nasze wnioski były przekazywane. Przekazywaliśmy wnioski przez producentów.

Posiedzenie komisji odbyło się 27 sierpnia, 4 września minister Sawicki ogłosił swój sprzeciw wobec „stosowania cen dumpingowych przez sieci handlowe”.

- Kupowanie jabłek przez Polaków w sieciach poniżej 1,50 (zł za kilogram) jest współpracą z Putinem i szkodzeniem polskiemu rolnictwu, polskiej przedsiębiorczości, polskiemu przetwórstwu. Zachęcam także konsumentów do tego, by widząc na półce tego typu towar, niekoniecznie po niego sięgali – apelował Sawicki.

Wczoraj KE postanowiła wstrzymać rekompensaty za straty wywołane embargiem rosyjskim na warzywa i owoce. 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (2)

  • on 2014-09-15 17:37:46
    Trochę dziwi mnie postępowanie producentów warzyw i owoców. Mieszkam w Warszawie i często widuje tzw. handlarzy. Ceny u nich są zbyt wysokie w porównaniu z tym co proponują im zakłady przetwórcze. Czasami wole pójść do supermarketu i tam kupić, tańsze i myślę, że nie gorszej jakości. Przypominam sobie kiedy kilka miesięcy temu chciałem jakoś wesprzeć producentów porzeczki i kupić ten owoc na sok. Tylko cena zwaliła mnie z nóg 8 zł /kg, a od nich skupowano po 40 gr. to ja sie pytam rolnika: Czy im opłaca się wyrzucić niż sprzedać za 4 zł/kg ???Teraz słyszy sie, ze rolnicy chcą więcej z odszkodowania ws embarga niż wynosi koszt produkcji. to ja sie pytam czy to zachłanność czy głupota?
  • klient 2014-09-11 16:00:06
    Jeszcze się głupio pytają, pewnie że promować naszą Polską żywność
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.203.17
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!