Niemiecka gazeta przypomina w materiale opublikowanym w tym tygodniu o fali protestów w latach 2008 i 2009, wywołanej drastycznym spadkiem cen.

Za litr mleka producenci dostawali wówczas 22 eurocenty, podczas gdy aby przeżyć, muszą - zgodnie z wyliczeniami Związku - zarabiać co najmniej 40 eurocenty na litrze. - Przerażeni ludzie oglądali na ekranach swoich telewizorów rolników, którzy wylewali kubłami mleko na pola - czytamy w "SZ".

Jak pisze gazeta, po chwilowej stabilizacji, znów obserwujemy obecnie spadek cen. Za litr mleka producenci dostają obecnie od 26 do 32 centów, jednak - ponieważ koszty produkcji wzrosły znacznie od 2008 roku, ich sytuacja jest jeszcze gorsza niż cztery lata temu.

Schaber nie wyklucza w związku z tym ponownych protestów. - Ludzie pójdą po rozum do głowy, gdy zobaczą, jak farmerzy wylewają mleko na pola - powiedział.

Zdaniem "SZ" konkurencja między sieciami tanich sklepów jest jednak tak duża, że nawet spektakularne akcje producentów mleka nie skłonią handlowców do podwyższenia cen. Także konsumenci nie będą skorzy do płacenia więcej tylko dlatego, by przypodobać się producentom. Związane ręce mają politycy, którzy i tak subwencjonują produkcje mleka.

Jak wyjaśnia "SZ", farmerzy domagają się nie tyle subwencji, lecz utworzenia instytucji prywatnego obserwatora rynku, który mógłby doradzać producentom w sprawach wysokości produkcji - na wzór kwot mlecznych, które dawniej stabilizowały rynek. Niemiecka gazeta wątpi jednak w skuteczność takiej instytucji. Należałoby zamknąć granice zewnętrzne UE, a w dodatku wszyscy producenci musieliby dobrowolnie podporządkować się zaleceniom obserwatora.

Zdaniem "SZ" to sami producenci mleka powinni zastanowić się nad dalszymi krokami. Powinni się lepiej zorganizować, aby handel nie wykorzystywał ich tak łatwo. Ponadto powinni lepiej reklamować swój towar, jako "produkt pochodzący od krów pasących się na łąkach, nie karmionych zmodyfikowaną genetycznie paszą".

W ten sposób producenci mleka mogą prędzej zdobyć uznanie konsumentów, niż wylewając mleko na pola, co nigdy nie robi dobrego wrażenia - ocenia autor materiału w "Sueddeutsche Zeitung".

Podobał się artykuł? Podziel się!