Latem 2016r. minister Krzysztof Jurgiel ogłosił, iż podjął decyzję o opracowaniu programu odbudowy i rozwoju owczarstwa w Polsce. W założeniach, owce miały stanowić m.in. alternatywę dla chowu świń, tam gdzie zachodziła konieczność jego wygaszenia w związku z ASF. Argumentowano, że owce są niepodatne na ten wirus, więc rolnicy szybko mogliby się przestawić na ten kierunek produkcji. Resort rolnictwa upatrywał też szans rozwoju krajowego owczarstwa w rosnącym popycie na jagnięta oraz mięso baranie krajach arabskich. Polska jagnięcina i baranina, ze względu na tradycyjne żywienie, miał być na tych rynkach pożądana i konkurencyjna cenowo. Za koncepcją powiększenia stada owiec w kraju przemawiać miała duża ilość naturalnych łąk i pastwisk. Ten potencjał według ministerstwa należało bezwzględnie wykorzystać. W oficjalnej informacji dotyczącej planów opracowania specjalnego programu, wciąż dostępnej na stronie internetowej MRiRW czytamy m.in.: „Owce ze względu na swoją rolę w środowisku przyrodniczym i wiejskim, wartość dietetyczną i prozdrowotną mięsa, wysoką jakość wełny i skór, mogłyby zajmować znaczniejsze miejsce wśród gałęzi produkcji zwierzęcej w Polsce. Przygotowywany „Program odbudowy i zrównoważonego rozwoju owczarstwa w Polsce” będzie wskazywał sposoby i kierunki rozwoju chowu i hodowli owiec uwzględniając kompleksowe podejście do utworzenia pełnego łańcucha produkcyjnego: od stad hodowlanych, poprzez produkcję, ubój i przetwórstwo, aż do odbiorcy końcowego.”