Protest rozpoczął się przed łódzką archikatedrą, skąd jego uczestnicy przeszli ulicami Łodzi przed budynek Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi. Tam spotkali się z wicewojewodą Pawłem Bejdą i wręczyli mu petycję ze swoimi postulatami, skierowaną do premiera.

Producenci narzekali, że cena skupu świń spadła z 6 do poniżej 4 zł. Taki spadek cen powoduje, że chów świń stał się nieopłacalny i rolnicy mogą zrezygnować z dalszej produkcji trzody. Przypomnieli, że problem z cenami zaczął się, kiedy w pobliżu białoruskiej granicy znaleziono dwa padłe dziki, chore na afrykański pomór świń (ASF). Według protestujących rząd zrobił zbyt mało, by zabezpieczyć granice kraju przed tym wirusem.

Rolnicy domagali się m.in. skupu interwencyjnego, rekompensaty za poniesione straty, uruchomienia kredytów preferencyjnych, badania mięsa, które przychodzi do Polski. Wielu z nich trzymało transparenty, na których napisano m.in. "Dość lekceważenia polskiej wsi", "Obudź się Polsko. Ratujmy polską hodowlę świń".

Lider protestujących Andrzej Jaros w rozmowie z mediami potwierdził, że rolnicy chcą pokazać dramatyczną sytuację, jeśli chodzi o hodowlę trzody chlewnej. "Jest wiosna, musimy wychodzić w pola, musimy kupić potrzebne do hodowli materiały. A my nie wiemy, czy kupować, czy dalej hodować. Czekamy na to, żeby rząd natychmiast podjął decyzję i powiedział, co z naszą hodowlą, bo ta stacza się po równi pochyłej" - powiedział.

Odbierając od protestujących petycję wicewojewoda Bejda przyrzekł, że jeszcze w czwartek będzie ona przekazana do premiera.

Podobał się artykuł? Podziel się!