- Sprzedajemy warzywa za bezcen. Przyjeżdżają do nas grupy producenckie i chcą kupować za niską cenę, bo sami sprzedają do Tesco też za bezcen, ale oni muszą sprzedać, więc zrobią to nawet zaniżając cenę. Wybudowali chłodnię po 8-10 tys. ton i teraz chcą dostać zwrot od marszałka. Żeby go dostać, muszą sprzedać, dlatego tak walczą. Ale przecież jest jakaś granica opłacalności, a oni sami siebie niszczą.

Zdaniem pani Grażyny Horbat jej sytuacji nie poprawiłoby np. uzyskanie certyfikatu ekologicznej produkcji, choć i tak warzywa są zdrowe, bo uprawiane bez chemii. Certyfikat jednak kosztuje, więc zabieganie o znak ekologicznej żywności jeszcze podniosłoby cenę warzyw – a to oznaczałoby tylko większe kłopoty ze znalezieniem kupca. Tworzenie grupy producenckiej też nie opłaci się – trudno uzyskać zgodę tam, gdzie chodzi o pieniądze, a rynek jest niepewny, niestabilny.

- Mam dość. Te grupy tylko obniżają ceny sobie i nam, to jedyny skutek ich działalności. Trzeba mieć trochę oleju w głowie, a to wszystko wokół jest chore. Mówi się, że rolników spotyka dobrodziejstwo, bo dostają zwrot akcyzy do paliwa. Jak zaczynaliśmy zbiór marchewki, litr paliwa kosztował 4,6 zł – teraz jest po 5,3. Ile musiałaby kosztować marchew, żeby się to zwróciło? A w tamtym roku marchew kosztowała 50 gr, w tym już tylko 40 gr.

Gospodarowanie staje się coraz mniej opłacalne.

- Wiosną oddałam do ANR 530 ha dzierżawy, bo nam rzepak wymarzł. Upada moja gorzelnia, a to już tylko jedna  z czterech w okolicy, wszystkie upadły. Każdy tylko mówi: wy dzierżawcy macie dużo, płaćcie. A z czego? Mam 100 ha, patrzę tylko, żeby Niemcom sprzedać, ale szkoda mi tej ziemi, tyle lat już na niej pracuję. W mojej wsi na 4 tys. mieszkańców nie ma Polaków. Krzyczeli, że rolnicy chcą ziemię, kazali oddawać. Nikt jej nie chce, a już na pewno nie chce na niej pracować. To jest chore państwo. Nie opłaca się być rolnikiem. Po tylu latach ciężkiej pracy powinniśmy żyć jak lordy, a my co? Mamy zjeść tę cebulę, co ją wyprodukowaliśmy?

Sytuację mogłoby poprawić otwarcie na Rosję.

- Trzeba otworzyć rynek na Rosję. Jak w Holandii był kryzys z warzywami, to minister sam walczył o rolnika, a u nas co? Nikt nie myśli o rolniku, nikt się o niego nie troszczy, każdy dba tylko o swój stołek.

Podobał się artykuł? Podziel się!