Dużo mniej uczestników kongresu niż podczas poprzedniego w końcu stycznia. I decyzje zmierzające do zwarcia szeregów: ustanowienie w każdym województwie osoby odpowiadającej za kontakt i nominacja na funkcję wiceprzewodniczącej dla Renaty Beger.

- Te osoby są zobligowane do tego, żeby zorganizować zjazdy wojewódzkie – zapowiedział przewodniczący. Mają one odbyć się do końca maja. - Na pewno będzie nam dużo łatwiej, kiedy będzie 16 liderów wojewódzkich odpowiedzialnych za to, żeby w razie akcji protestacyjnej wszystkie regiony kraju ruszały jednego dnia, żeby nie było tak jak do tej pory, że jeden wychodzi, drugi się przygotowuje, trzeci już się zmęczył. Musimy tworzyć wspólną jedność, żeby te protesty były tak dotkliwe, jak we Francji – 24 godziny, temat załatwiony, wracamy, czepiamy pługi do traktorów, jedziemy orać. Jak nie, no to panią premier przywozimy do Siedlec czy w inny region Polski, pługi wypożyczymy, traktor też, Marka Sawickiego do kolekcji – i niech jadą w pole orać, niech pokażą, jak można za 800 złotych odbudować hektar kukurydzy.

Jak podkreślał, po protestach znalazły się pieniądze, żeby podwoić kwotę odszkodowań. Niestety, rolnicy muszą wypłacać podatek od odszkodowań wypłacanych za straty.

- Postulaty przekazane na ręce polskiego rządu i ministra rolnictwa nie zostały zrealizowane – mówił Izdebski do dziennikarzy. – Rząd oczekiwał wiosny bardziej niż rolnicy i teraz już panuje przeświadczenie, że rolnicy wyszli w pole i skończyły się protesty, już sobie mogą tworzyć jakieś Eldorado i myślą, że my zeszliśmy z dróg pokonani. Otóż absolutnie nie. Dzisiaj podjęliśmy uchwałę, powołaliśmy koordynatorów wojewódzkich, ci mają miesiąc na zorganizowanie zjazdów wojewódzkich i już 18 kwietnia przystępujemy do zorganizowania w Warszawie manifestacji.

Zdaniem Izdebskiego zbliża się czas, że na ulicę wyjdą i upomną się o swoje prawa przedstawiciele różnych zawodów: - Bo to, co dzisiaj robią z Polską, woła o pomstę do nieba. Po 18, po tej manifestacji przygotowujemy akcję kolejną – będzie to albo blokada torów kolejowych w całej Polsce, albo blokada granic, przez które są przywożone półtusze do Polski z Danii albo z Niemiec.