"Rząd nic nam nie dał i nic nie zrobił, abyśmy byli konkurencyjni" - skarżył się Pantelis Moschos, przewodniczący związku producentów warzyw.

Uczestnicy demonstracji protestują zwłaszcza przeciwko wzrostowi cen energii elektrycznej i podatków na paliwo, a także przeciwko podjętym przez rząd decyzjom zaostrzającym system podatkowy i emerytalny.

- Nie żądamy dobroczynności, lecz jedynie ochrony naszych emerytur, aby nie być skazanym na żebraninę - powiedział Janis Psarakis, producent warzyw z Krety.

Konserwatywny premier Antonis Samaras w ubiegłym tygodniu obiecał jedynie, że do końca swej kadencji w 2016 roku zmniejszy podatki od produkcji rolnej. Ma też poczynić kroki, aby ułatwić rolnikom przechodzenie na emeryturę w wieku 62 lat, czyli pięć lat wcześniej.

Grecja, szósty rok z rzędu pogrążona w głębokiej recesji, jest od blisko trzech lat uzależniona od międzynarodowej pomocy finansowej, która chroni ją przed bankructwem. W zamian za wsparcie z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej greckie władze zobowiązały się wprowadzić program oszczędnościowy polegający na zmniejszeniu wydatków budżetowych i podwyższeniu podatków.