Poseł Marek Matuszewski wygłosił w Sejmie oświadczenie w sprawie złej sytuacji na rynku zbóż w Polsce. Powiedział, że ceny skupu w tym roku są o połowę niższe niż w ubiegłym i nie gwarantują dochodu:

- Sierpniowe ceny pszenicy wynosiły 600 zł za tonę. Aby uzyskać sam zwrot kosztów produkcji, polski rolnik powinien otrzymać 900 zł za tonę pszenicy. Koszt produkcji tony rzepaku to 1700 zł, zaś w tym roku cena rzepaku to 1300 zł za tonę. Oznacza to, że wielu rolników będzie liczyło po zbiorach zbóż wielotysięczne, a w skali kraju wielomilionowe straty. Ceny wyżej wymienionych płodów rolnych w niektórych rejonach Polski są niższe o 40–50 proc. niż w 2012 r. Do tego przez niekorzystne zjawiska klimatyczne w wielu regionach kraju plony są o wiele niższe niż rok temu.

Zdaniem posła, zagrożone jest odtworzenie produkcji w przyszłym roku.

- Niskie ceny skupu uniemożliwiają odtworzenie produkcji w przyszłym roku, bo rolnicy nie będą mieli pieniędzy na zainwestowanie w uprawy – mówił Marek Matuszewski. - Dodatkowo rolnicy, którzy zaciągnęli kredyty na produkcję rolną, nie będą w stanie ich spłacić. Wielu rolników przez te wszystkie czynniki będzie po zbiorach bankrutami.

Rząd nie wykazał zapobiegliwości, nie zareagował też na już występujące trudności:

- Co w tej sytuacji zrobił rząd? Co zrobił minister Kalemba? Jakie działania podjął pan Tusk? Dlaczego nie ma w Polsce większego wsparcia dla tworzenia się grup producenckich? Należało już od dawna zapobiegać takim sytuacjom i stworzyć wszelkie możliwe plany awaryjne na wszelkie możliwe okoliczności związane z problemami polskiego rolnictwa. Tych planów nie ma, a osoby odpowiedzialne za kierowanie polskim rolnictwem, w sytuacji gdy byt polskiego rolnika jest zagrożony, nie robią nic.

Poseł przekonywał, że rządy jego ugrupowania były korzystniejsze dla rolnika:

- Gdyby rząd PO– PSL wywalczył takie dopłaty dla polskiego rolnictwa, jak za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, gdyby zwiększono dopłaty bezpośrednie, dziś nie borykalibyśmy się z tak wielkim problemem na rynku zbóż i rzepaku. Dlaczego rząd w jednoznaczny i dobrze zaplanowany sposób nie oddziałuje na podmioty skupujące płody rolne, aby zawierały z rolnikami umowy kontrakcyjne? Chodzi np. o spółkę Skarbu Państwa Elewarr. Dziś, kiedy polskie produkty rolne są najlepszej jakości i są rozchwytywane w całej Europie, gdy mamy możliwość wypracowania dla państwa i dla polskich rolników oraz ich rodzin dodatkowych dochodów, gdy mamy możliwość wprowadzenia polskiego rolnictwa na drogę dobrobytu, koalicja PO–PSL i rząd Donalda Tuska jak zwykle ignorują problem i doprowadzają do sytuacji, w której polskie rolnictwo zacznie słabnąć, a Polacy w niedalekiej perspektywie będą musieli gorszej jakości i droższą żywność kupować za granicą.

Podobał się artykuł? Podziel się!