Tuż przed głosowaniem w sprawie przyjęcia przez Sejm rządowej informacji „Raport o ekonomicznych, finansowych i społecznych skutkach prywatyzacji w roku 2012” poseł Cezary Olejniczak tak zwrócił się do premiera:

- W zasobach Skarbu Państwa jest taka perełka – Krajowa Spółka Cukrowa, która została powołana za rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej w 2002 r. Ona bardzo dobrze funkcjonuje, ma swoje oddziały m.in. na Lubelszczyźnie, skąd pochodzi pański minister pan Karpiński. Pan minister Karpiński przed dwoma tygodniami nie raczył przybyć na debatę, która odbyła się w sali kolumnowej, na temat prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej. Otóż, panie premierze, jeśli ta spółka ma być prywatyzowana, to jej akcje muszą trafić do polskich rolników i polskich pracowników tych cukrowni, które są w Krajowej Spółce Cukrowej. Proszę więc pana ministra Karpińskiego, żeby wyszedł na tę mównicę i powiedział polskim rolnikom i pracownikom Krajowej Spółki Cukrowej, że doprowadzi do tego, że akcje trafią do nich, a nie do kapitału zagranicznego.

Do tej wypowiedzi przyłączył się poseł Krzysztof Jurgiel.

- W 2001 r. przyjęto ustawę o regulacji rynku cukru, zmodernizowano ją i w 2004 r. zdecydowano, że ma być przeprowadzona prywatyzacja plantatorsko- pracownicza - powiedział. - W tej kadencji to już jest trzecie podejście do prywatyzacji tej spółki. Jeśli chodzi o pierwsze, pamiętam, rok temu komisja rolnictwa przyjęła dezyderat, w którym żądała od ministra zaniechania prywatyzacji, ponieważ prywatyzacja miała być dokonana przez osoby podstawione. Druga prywatyzacja, propozycja, też się nie udała. Mamy trzeci wariant, w którym znowu nie może dojść do porozumienia między plantatorami, pracownikami a rządem, ponieważ rząd stawia zbyt trudne warunki. Oczywiście pytanie do pana ministra jest zasadne: Czy rząd rzeczywiście chce sprywatyzować spółkę na rzecz plantatorów i pracowników, czy tylko markuje swoje działania?

Odpowiedzi udzielił wiceminister skarbu państwa Rafał Baniak:

- Jeżeli chodzi o pytanie o Krajową Spółkę Cukrową, rzeczywiście intencją ministra skarbu państwa jest to, żeby w tej prywatyzacji wzięli udział pracownicy, żeby udziały w spółce trafiły do 18 tys. uprawnionych podmiotów. Można to formalnie, oficjalnie z tego miejsca powiedzieć. To jest jeden z powodów, dla których ta prywatyzacja trwa tak długo. Chcemy bowiem, żeby partycypacja pracowników miała wymiar realny, żeby pracownicy w tym uczestniczyli, również przy swoim własnym zaangażowaniu kapitałowym.

Sejm przyjął raport do wiadomości.

Podobał się artykuł? Podziel się!