Sawicki zapewnił, że polskie warzywa i owoce są bezpieczne. Dodał, że "z powodu utraty zaufania do polskich produktów i w konsekwencji spadku popytu, polscy producenci warzyw stracili już 145 mln zł i tracą 10 mln zł dziennie". Podkreślił, że winę za zaistniałą sytuację ponoszą m.in. służby sanitarne Niemiec, które do tej pory nie znalazły źródła zakażeń EHEC.

Ponadto Sawicki poinformował, że sprawa embarga na unijne warzywa i owoce wprowadzona przez Rosję zostanie podniesiona do "najwyższej rangi" podczas rozpoczętego dziś szczytu Unia-Rosja. Zakaz importu z UE jest reakcją na zachorowania, wywołane przez bakterie pałeczki okrężnicy (EHEC).

- 6 czerwca rozmawiałem z panią minister Rosji (minister rolnictwa Jeleną Skrynnik ) pytając o przyczyny wprowadzenia embarga. Dlaczego dotyczy także Polski i tych państw Unii Europejskiej, w których nie stwierdzono źródła zakażenia. Rosja jasno odpowiada, że nie ma żadnych informacji ze strony służb inspekcyjnych Niemiec, jak również służb inspekcyjnych Unii Europejskiej - mówił minister.

Dodał, że jest pełen obaw, jak zachowanie Rosji wpłynie na sytuację na naszym rynku rolnym.

Niemieckie władze wciąż szukają źródła zakażeń bakterią. Nadal obowiązuje też ostrzeżenie przed spożywaniem ogórków, pomidorów, sałaty oraz kiełków na surowo. W środę poinformowano, że w Magdeburgu wykryto groźny typ bakterii na resztkach ogórków w pojemniku na odpadki organiczne, należącym do rodziny, której członkowie zachorowali. Eksperci zaznaczają jednak, iż nie jest to wiarygodny trop i nie wiadomo, w jaki sposób doszło do zanieczyszczenia odpadków bakterią.

Według berlińskiego Instytutu im. Roberta Kocha szpitale przyjmują obecnie znacznie mniej nowych pacjentów z infekcją, wywołaną EHEC, niż w zeszłym tygodniu. Od 1 maja zatrucie wywołane groźnym szczepem pałeczki okrężnicy potwierdzono u 2800 osób, wśród których u 722 wystąpił zespół hemolityczno-mocznicowy (HUS), powodowany przez toksyny bakterii. Spośród 26 ofiar śmiertelnych choroby, HUS stwierdzono u 18.