Sejm w środę pięć godzin debatował nad informacją rządu w sprawie trudnej sytuacji w rolnictwie. W wystąpieniach przewijał się temat rolniczych protestów. Pytania zadało ponad 45 posłów. Podczas debaty złożono wniosek o odrzucenie informacji; głosowanie - w czwartek.

- Nie chcę, by rolnika i całą Polskę, całe polskie rolnictwo kojarzono z rozkrzyczanymi związkowcami, którzy kolejny raz próbują na chłopskich plecach, jak na trampolinie, odbić się do ambicji, czy raczej realizacji ambicji politycznych - mówił Sawicki, przedstawiając posłom informację nt. sytuacji w rolnictwie.

Jak przekonywał, polska wieś i rolnictwo nie są czarne - "jak próbują wmawiać koleżanki z PiS-u", nie jest także czerwone, "jak by chcieli koledzy z SLD". - To rolnictwo nie jest także zieloną wyspą, jakbyśmy - mniemam - wspólnie wszyscy chcieli - przyznał.

Sawicki mówił, że Polska dotkliwie odczuła rosyjskie embargo na eksport żywności. Oświadczył jednak, że nie będzie wiązał przyszłości polskiego rolnictwa z "chimerycznym" rynkiem rosyjskim.

Według ministra nawet embargo nie złamało dodatniej dynamiki eksportu. W okresie, gdy Polska jest członkiem UE, wartość naszego eksportu wzrosła z 5,2 mld euro (w 2004 r.) do ponad 21 mld euro (w 2014 r.); w tym czasie zmieniliśmy się z producenta żywności na własne potrzeby w znaczącego, konkurencyjnego jej eksportera - zaznaczył. W tym kontekście Sawicki zwrócił uwagę, że dzięki utworzeniu współfinansowanych ze środków UE funduszy promocji możliwe było przeprowadzenie ponad 170 kampanii promocyjnych, a nasza żywność jest obecna w ponad 100 krajach świata.

Nawiązał też do postulatu protestujących rolników dot. sprzedaży ziemi oraz sprzedaży bezpośredniej. Przyznał, że "mimo deklaracji ze wszystkich stron sceny politycznej" do tej pory nie udało się w Sejmie wypracować odpowiednich rozwiązań ustawowych dot. sprzedaży ziemi rolnej. - Mnożą się projekty - nie ma rozwiązań - mówił, dodając, ziemia powinna być trafiać do młodych rolników i do rolników, którzy chcą powiększyć swoje gospodarstwa rodzinne.

Szef resortu rolnictwa przypomniał, że na wieś w ramach dopłat bezpośrednich za 2014 r. trafiło już 13 mld zł. - Jestem ciekaw, czy za chwilę w tej dyskusji usłyszę głosy: "polskie rolnictwo umiera", "polska wieś to zgliszcza". Wy państwo często to mówicie. Ja pracuję. Zapewniam trwały rozwój przez odważne zmiany w systemie dopłat bezpośrednich i w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich. Zapewniam trwałość szczególnego warsztatu pracy, jakim jest ziemia rolnicza. (...) Zapewniam rolnikom poczucie bezpieczeństwa, nie tylko poprzez Fundusz Wzajemnej Stabilizacji Dochodów Rolniczych - podkreślił.