Na posiedzeniu senackiej Komisji Ustawodawczej, Komisji Budżetu i Finansów Publicznych oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyło się pierwsze czytanie senackiego projektu nowelizacji ustawy o PIT oraz ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Przewiduje on wprowadzenie ulgi podatkowej dla rolników, która objęłaby przychody ze sprzedaży niewielkich ilości przetwarzanych przez nich produktów rolnych, np. pieczywa, wędlin, dżemów, kompotów, czy serów.

Autorzy projektu, głównie senatorowie PO, zaproponowali, by ulgą objąć przychody nieprzekraczające rocznie 5 tys. zł. Nadwyżka ponad tę kwotę byłaby opodatkowana, jako przychód z tzw. innych źródeł, a nie pozarolniczej działalności gospodarczej - dzięki temu podatnik nie musiałby odprowadzać zaliczek na podatek, czy też do prowadzić ksiąg podatkowych.

Zwolnienie wymagałoby prowadzenia ewidencji sprzedaży, w której wykazywana będzie wielkość przychodu. Poza tym produkty, których dotyczyłoby zwolnienie rolnik mógłby sprzedawać tylko osobom fizycznym w swoim gospodarstwie lub na targowiskach.

Senator Ireneusz Niewiarowski (PO) powiedział w imieniu autorów projektu, że podobny projekt przygotowano w parlamencie poprzedniej kadencji, ale Sejm nie zdążył go uchwalić. Jego zdaniem zmiana pozwoli zwiększyć dochody niektórych gospodarstw rolnych, przyczyni się do ograniczenia szarej strefy, może też zdopingować rolników, którzy już prowadzą produkcję rolną do zakładania firm na normalnych zasadach.

- Na tle innych krajów europejskich wypadamy dosyć blado w tej kwestii. Nie mamy korzystnych rozwiązań, jednocześnie mamy nadwyżkę siły roboczej na wsi (...) i piękne tradycje w postaci produktów regionalnych i tym podobnych - mówił Niewiarowski.

Zastrzeżeń do projektu nie miało Ministerstwo Finansów, a wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke poprosił m.in., by zastanowić się nad umożliwieniem sprzedaży produktów rolnych do sieci sklepów i do restauracji.

Mimo sprzeciwu resortu finansów komisje zaproponowały do projektu poprawkę senatora Jerzego Chróścikowskiego z PiS, która podniosła limit sprzedaży objętej zwolnieniem z 5 tys. zł rocznie do 10 tys. zł. - Uważam, że ta kwota (5 tys. zł - PAP) jest zbyt mała i nie daje możliwości funkcjonowania przedsięwzięciom, których oczekujemy - mówił Chróścikowski.