Jak mówi Wiktor Szmulewicz, przy dobrej koniunkturze mleka producenci godzili się, że mogą jakąś karę za nadprodukcję zapłacić. Teraz, po rosyjskim embargu, rynek zachwiał się i ceny spadają. Trzeba liczyć się z tym, że przekroczenie kwoty mlecznej może być za ten rok znaczne. Już teraz jest to szacowane na ok. 8 proc., a w skali całego roku mówi się nawet o możliwości dwucyfrowego, ponad 10 proc., przekroczenia kwoty. – Kary w przyszłym roku mogłyby być ponad 50-60 groszy za litr – przestrzega Szmulewicz. – Taka sytuacja, przy niskich cenach mleka, może doprowadzić do bankructw gospodarstw najbardziej się rozwijających w ostatnim czasie, które zainwestowały ogromne środki.

Szmulewicz zaapelował do handlowców o nieobniżanie cen na rynku krajowym, tak drastyczne, jak się to dzieje obecnie – w 90 proc. produkcja mleczarska jest przecież przeznaczana na rynek krajowy, eksport do Rosji jest marginalny, a obserwowany drastyczny spadek cen jest nieuzasadniony. W COPA nie udało się uzyskać większości do tego, aby domagać się w UE rezygnacji z kar w przyszłym roku. Może zdarzyć się, że będą szanse na złagodzenie tego stanowiska, ale entuzjazmu jak na razie do tego nie ma.

Jak podkreślił Szmulewicz, w żadnym z krajów UE nie ma tak drastycznych spadków cen mleka, jak u nas.