Dla przedsiębiorców sprawa jest oczywista. Jeżeli przez lata urzędy skarbowe nie zgłaszały zastrzeżeń co do sposobu rozliczania się działów specjalnych produkcji rolniczej to nie ma podstaw, aby nagle wszystkie zasady wywracać do góry nogami.

Zdzisław Woźniak Polski Związek Ogrodniczy: wszelkie uregulowania dotyczące spraw podatkowych powinny być regulowane w formie ustawowej. Nie przez interpretację wydawaną przez ministerstwo finansów.

A tak zdaniem samych zainteresowanych postąpiono z producentami drobiu, warzyw czy grzybów. Przez kilkanaście lat rozliczali się z fiskusem według tzw. norm szacunkowych. Dopiero nie dawno okazało się, że będą zmuszeni prowadzić pełną rachunkowość.

Marek Kłoczko, Krajowa Izba Gospodarcza: i co przeszkadza w prowadzeniu działalności gospodarczej. Niezmiennie na pierwszym miejscu przedsiębiorcy wskazują inflację prawa, chaos prawny, trudności interpretacyjne, niespójność przepisów.

Ministerstwo finansów nie zgadza się jednak z zarzutami i twierdzi, że przepisy były znane wszystkim od lat. Jeżeli przekracza się pewien poziom przychodów to trzeba się rozliczać nie szacunkowo, ale właśnie na podstawie ksiąg przychodów i rozchodów.

Maciej Grabowski – wiceminister finansów: minister finansów nie zmienił swojego zdania w tym sensie, że uważa, że podatnik, który przekracza poprzednio przychód 800 tysięcy euro a w tej chwili 1200 tysięcy euro jest obowiązany do prowadzenia pełnych ksiąg.

A na ich podstawie powinna być wyznaczana wysokość podatku. Problem w tym, że Urzędy Skarbowe według nowej interpretacji przepisów żądają takiej księgi przychodów i rozchodów do 5 lat wstecz. Trudno jednak znaleźć przedsiębiorcę, który zbierałby przez tyle lat wszystkie faktury. Nie było przecież takiego wymogu.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner