Sytuacja na rynku drobiu jest dobra, bo inne gatunki mięs są droższe, więc konsumenci chętniej sięgają po białe mięso – tłumaczy Rajmund Paczkowski z Krajowej Rady Drobiarstwa. Ale zaraz dodaje, że dobrą passę hodowców mogą szybko popsuć rządowe plany.

Chodzi o likwidację ryczałtowego rozliczania z fiskusem tzw. działów specjalnych produkcji rolniczej. Zdaniem Paczkowskiego minister finansów proponuje bardzo rygorystyczne zmiany. Teraz limit rozliczeń ryczałtowych jest możliwy, gdy obroty są nie większe niż milion 200 tysięcy euro. Od przyszłego roku limit ma być obniżony do 150 tysięcy, a producent będzie płacił 5,5 procentowy podatek od wielkości obrotu. Teraz hodowca drobiu płaci 15 groszy podatku za kilogram mięsa, gdy zmiany wejdą w życie będzie to 40 groszy - tłumaczy Paczkowski i dodaje, że przy obecnej rentowności produkcji ten podatek będzie trudny do zapłacenia.

Przetwórcom skupionym w Krajowej Radzie Drobiarstwa wtóruje Andrzej Danielak- prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu. Przyznaje, że obecna sytuacja na rynku drobiu jest stabilna, ale przyszłość jest już przerażająca. „Projekt zakłada wprowadzenie podatku dochodowego zupełnie innego niż do tej pory. To są przepisy, które mają zastosowanie do przedsiębiorstw, a rolnictwo w naszym rozumieniu nie jest przedsiębiorstwem” – przekonuje Danielak. „Jesteśmy głęboko zaniepokojeni, gdyż zagraża to istnieniu wszystkich działów specjalnych rolnictwa nie tylko drobiarstwa, bo te nowe przepisy z pewnością nas wszystkich zrujnują.

Rolnicy nie będą w stanie, w tak krótkim czasie, przygotować się do radykalnych zmian opodatkowania. Tylko nieliczna grupa producentów działów specjalnych prowadzi teraz pełną księgowość oraz rozlicza się jak przedsiębiorcy. Zdecydowana większość jest na zryczałtowanym podatku dochodowym. I postulujemy utrzymanie tego sposobu opodatkowanie. A jeżeli kiedyś miałoby to się zmienić to dopiero w nowej, unijnej perspektywie finansowej po 2013 roku” – podsumowuje Danielak.

Źródło: farmer.pl