PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Spekulanci przejmą ziemię rolniczą w Polsce?

Spekulanci przejmą ziemię rolniczą w Polsce?

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 23-05-2015 07:46

Tagi:

Minister rolnictwa Marek Sawicki zapowiada jeszcze w maju uchwalenie ustawy regulującej sprzedaż ziemi. To jedna z bardziej kontrowersyjnych spraw związanych z rolnictwem, ale także z państwem. Bo ziemia to dobro szczególne, jej wartość nie jest tylko materialna, a nawet nie stanowi tylko podstawy do wyżywienia narodu i miejsca pracy rolnika. Jest czymś więcej - to terytorium naszego państwa. Nie brak głosów, że może być ono - najzwyczajniej w świecie - sprzedane.



Za rok przestanie bowiem obowiązywać obecnie wymagane uzyskiwanie przez cudzoziemców zezwolenia na nabywanie w Polsce ziemi użytkowanej rolniczo. Czy możemy wprowadzić takie zasady sprzedaży ziemi, które sprawią, że ta ziemia - tak pożądana przez wielu polskich rolników - nie trafi do tych, którzy są w stanie zapłacić za nią więcej niż polski rolnik, a przy tym niekoniecznie będą chcieli ją uprawiać?

Sposób gospodarowania ziemią rolniczą w naszym kraju określa kształt trzech ustaw.

Ustawa o ustroju rolnym zawiera zasady kształtowania ustroju rolnego państwa przez poprawę struktury obszarowej gospodarstw rolnych, przeciwdziałanie nadmiernej koncentracji nieruchomości rolnych i zapewnienie prowadzenia działalności rolniczej w gospodarstwach rolnych przez osoby o odpowiednich kwalifikacjach.

Znaczący wpływ na strukturę agrarną ma też (czy raczej: miała, o czym potem) ustawa o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. I to te dwie ustawy wpływają na sposób sprzedaży ziemi rolnej, tak aby stanowiła ona dobrą podstawę do zapewnienia rolnikom pracy, a obywatelom państwa wyżywienia.

Aktem reglamentującym nabywanie nieruchomości przez cudzoziemców w Polsce jest natomiast ustawa z dnia 24 marca 1920 r. o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców.

CUDZOZIEMCY KUPUJĄ ZIEMIĘ NA ZASADACH Z 1920 ROKU

Na podstawie tej ustawy co roku MSW składa w Sejmie sprawozdanie z realizacji ustawy.

I jak przypomina w tegorocznym sprawozdaniu: "ustawa ta stanowi, że nabycie nieruchomości przez cudzoziemca wymaga zezwolenia, które jest wydawane w drodze decyzji administracyjnej przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Zezwolenia wymaga także nabycie lub objęcie przez cudzoziemca udziałów lub akcji w spółce handlowej z siedzibą na terytorium RP, będącej właścicielem lub wieczystym użytkownikiem nieruchomości w Polsce, w przypadkach określonych w ustawie.

W aktualnym brzmieniu ustawa obowiązuje od dnia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, tj. od 1 maja 2004 r. Przepisy ustawy są dostosowane do wymogów prawa europejskiego, a w szczególności do swobód europejskich przysługujących podmiotom z państw - stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym oraz Konfederacji Szwajcarskiej, co odzwierciedla w szczególności art. 8 ust. 2 ustawy. O ile zatem cudzoziemcy spoza EOG i Konfederacji Szwajcarskiej mają obowiązek co do zasady uzyskać zezwolenie na nabycie nieruchomości, o tyle cudzoziemcy z EOG i Konfederacji Szwajcarskiej co do zasady mają prawo nabywać nieruchomości oraz udziały i akcje spółek prawa handlowego bez zezwolenia. Wyjątek dotyczy jedynie nieruchomości rolnych i leśnych, na nabycie których cudzoziemcy z EOG i Konfederacji Szwajcarskiej mają obowiązek uzyskać zezwolenie przez okres 12 lat od dnia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, a więc do 1 maja 2016 r."

Później Traktat Akcesyjny nie pozwala nam traktować cudzoziemców inaczej niż traktujemy własnych obywateli.

Zapobiec temu może - podobno - tylko ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego.

Raz już wystąpiła w tej roli.

USTRÓJ ROLNY ZATRZYMAŁ WYPRZEDAŻ?

Ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego uchwalano w 2003 roku w atmosferze zagrożenia.

16 kwietnia w Atenach miało się odbyć podpisanie Traktatu Akcesyjnego, a sprawa sprzedaży ziemi nie była rozstrzygnięta. Nie brakowało głosów, że rozstrzygnięta być nie musi (zdążymy - twierdzili niektórzy), a nawet - być nie powinna (bo - znów zdaniem niektórych - wolny przepływ kapitału to nasz obowiązek, a wszak zyskujemy na akcesji tak wiele, że już nic stracić nie możemy).

W Sejmie leżały trzy projekty ustaw, na podstawie których komisje sejmowe opracowały czwarty, ale nic nie wskazywało na to, że sprawa będzie rozstrzygnięta. Aż do ostatniego posiedzenia Sejmu przed podpisaniem Traktatu Akcesyjnego.

Warto przypomnieć zakres proponowanych w tych projektach uregulowań. Był więc najstarszy projekt PiS z 6 marca 2002 r. o obrocie ziemią rolną: określał zasady obrotu ziemią na terenie RP, wprowadzał definicję ziemi rolnej podlegającej kupnu, sprzedaży bądź dzierżawie, przewidywał powołanie Wojewódzkich Inspektorów Ziemskich, określał zasady rejestracji ziemi rolnej.

Nieco późniejszy projekt PSL z 2 lipca 2002 r. o obrocie gospodarstwami rolnymi i dzierżawie rolniczej wprowadzał zdefiniowanie pojęcia nieruchomości rolnej, zapowiadał utworzenie Agencji Nieruchomości Rolnych; określał powierzchnię minimalną gospodarstw w poszczególnych województwach i wprowadzał wymóg co najmniej 3-letniego zamieszkiwania w Polsce nabywcy nieruchomości rolnej.

Wreszcie projekt rządowy z 28 listopada 2002 r. podjął się określenia zasad kształtowania ustroju rolnego państwa.

Tuż przed sejmowym rozstrzygnięciem ostatecznego kształtu tej ustawy gruchnęła wieść: Traktat Akcesyjny nie pozwoli wrócić do tematu sprzedaży ziemi dla cudzoziemców. Zawiera zapis, który powiada, że "obywatele państw członkowskich lub osoby prawne utworzone na mocy przepisów innego państwa członkowskiego nie mogą być traktowani w sposób mniej korzystny w zakresie nabywania gruntów rolnych i leśnych niż w dniu podpisania Traktatu o przystąpieniu". I tyle, bez dodania po słowach "w sposób mniej korzystny" zwrotu "w porównaniu z własnymi obywatelami". Ponoć te słowa mogły ochronić możliwość wprowadzenia ograniczeń w nabywaniu ziemi, a gdy ich zabrakło - ewentualnie wprowadzane ograniczenia miały być dopuszczalne tylko dla naszych obywateli. A przecież nie o to chodziło. Zatem czas naglił, a wciąż nie było nie tylko rozstrzygnięcia sprawy sprzedaży ziemi cudzoziemcom, lecz także zasad kształtowania ustroju rolnego.

- Nie zrobiliśmy tego przez 12 lat, to dlaczego mamy zdążyć do 16 kwietnia - smętnie zastanawiał się poseł PSL Marek Sawicki na łamach "Angory" z 6 kwietnia 2003 r. w artykule pod znamiennym tytułem "Głupota, niedbalstwo, zdrada?", w którym ujawniono - rzekomo skrywaną - przytoczoną wyżej opinię sejmowego Biura Studiów i Ekspertyz. Co ciekawe, ekspert, który ją ujawnił - Waldemar Gontarski - dziś prezentuje się na swojej stronie internetowej jako... ekspert w negocjacjach członkostwa Polski w Unii Europejskiej i współautor projektu ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego. "Jaki naród, taka władza. Troszczymy się o nasze rodziny, o naszą Stolicę, o nasze Państwo, ale kierujemy się przy tym rozsądkiem i wiedzą, a nie emocjami" - takie jest dziś motto jego strony internetowej, na której można też przeczytać wyznanie: "Moją naczelną zasadą jest: SKUTECZNOŚĆ W DZIAŁANIU A NIE W GADANIU".

Zatem skutecznie zadziałano w 2003 roku, aby przyjąć obowiązujący dziś kształt ustawy o ustroju rolnym. Tylko czy jest ona skuteczna? Gwoli ścisłości dodajmy jeszcze, że projekt rządowy został przygotowany przez PSL, który jednak w momencie jego uchwalania był już w opozycji.

Przyjęto go "rzutem na taśmę", którą było podpisanie Traktatu Akcesyjnego. I uregulowano "przy okazji" zapobiegania wyprzedaży ziemi cudzoziemcom rzecz równie ważną: zasady ustroju rolnego państwa.

Zważywszy zagrożenie większe - jakim był grożący bliski brak zabezpieczenia przed silniejszymi ekonomicznie nabywcami z Zachodu - można i trzeba było przymknąć oko na inne problemy związane z obrotem ziemią, wydawałoby się - mniejsze.

Dlaczego to przypominam? Bo historia lubi się powtarzać.

SPRAWY WAŻNE I WAŻNIEJSZE

Teraz też mamy trzy projekty ustaw, które także leżą już długo w sejmowej zamrażarce i również nie ma zgody na uregulowanie kwestii zasad sprzedaży ziemi. I mamy też nacisk czasu: kończy się dopuszczone w Traktacie Akcesyjnym odsunięcie w czasie możliwości zobowiązywania cudzoziemców do kupowania ziemi rolniczej bez uzyskiwania zgody. Czas naciska jednak też inaczej: kończy się kadencja Sejmu i wcale nie wiadomo, jak rozstrzygnąłby ten problem nowy skład izby i czy w ogóle zdążyłby to zrobić w pół roku, jakim będzie dysponować do czasu uwolnienia sprzedaży.

Niedawno minister Sawicki stwierdził w Jasionce, że ten, kto oczekuje wprowadzenia zakazu sprzedaży ziemi cudzoziemcom, powinien mówić jednocześnie, że wyjdziemy z Unii Europejskiej. Zapowiadał też wprowadzenie ograniczeń w sprzedaży ziemi na wzór Francji czy Niemiec. Zatem ustawa o ustroju rolnym znów ma stworzyć barierę przed wykupieniem ziemi przez bardziej majętnych cudzoziemców.

Powtórzymy dobre rozwiązania? To byłoby najprostsze. Problem jednak w tym, że przyjęte w 2003 roku uregulowania nie okazują się skuteczne.

Bo chociaż sprawozdania MSW uspokajają, że cudzoziemcy kupują niewiele polskiej ziemi, to NIK skontrolowała temat i oceniła, że MSW niezbyt orientuje się w temacie (czytaj: ustawa jest nieskuteczna). - Dla nas było rzeczą absolutnie zaskakującą, że dane resortu, mówię o Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, według nas są 3-, 4-krotnie zaniżone w stosunku do rzeczywistego stanu posiadania polskich gruntów przez cudzoziemców - tak wypowiedział się w ubiegłym roku prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski, przedstawiając w Sejmie sprawozdanie z działalności NIK.

Z kolei drugą i trzecią z ustaw regulujących dziś ustrój rolny i gospodarowanie ziemią Skarbu Państwa źle oceniła Rzecznik Praw Obywatelskich. W wystąpieniu do ministra rolnictwa zakwestionowała skuteczność przepisów zapobiegających nadmiernej koncentracji ziemi. Bo niby ANR może sprzedać nieruchomość rolną wchodzącą w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa tylko wtedy, jeżeli w wyniku tej sprzedaży łączna powierzchnia użytków rolnych będących własnością nabywcy nie przekroczy 500 ha, ale w praktyce jest inaczej. Wprowadzony limit nabywania do 500 ha ziemi z ANR może być łatwo obchodzony przez wszystkich - poza rolnikami indywidualnymi. Tym samym osobom jest bowiem łatwo tworzyć kolejne spółki korzystające wciąż na nowo z przysługującego limitu posiadania nie więcej niż 500 ha. "W obowiązującym stanie prawnym nie ma bowiem ani obowiązku, ani narzędzi do badania powiązań kapitałowych pomiędzy nabywcami gruntów rolnych z Zasobu" - zauważyła RPO i uznała, że obowiązujące teraz przepisy są niezgodne z założeniami powziętymi w ustawie o ustroju rolnym: "W ocenie Rzecznika, nie ulega wątpliwości, że tak proste do ominięcia ograniczenia nie mogą zostać uznane za przyczyniające się do kształtowania preferowanego przez ustrojodawcę ustroju rolnego państwa, którego zasady zostały uszczegółowione w ustawie o kształtowaniu ustroju rolnego".

W udzielonej RPO w końcu lutego odpowiedzi wiceminister Kazimierz Plocke przyznał, że "konieczne jest doprecyzowanie powyższego przepisu". Poinformował też o powołaniu w MRiRW zespołu opracowującego opinie do poselskich propozycji uregulowania zasad sprzedaży ziemi. "Propozycja szczegółowych regulacji dotyczących tego problemu" ma być zawarta w opinii rządu do ostatnio (czyli w lipcu 2014 roku) przedstawionego projektu poselskiego.

Tyle że czas płynie, a stanowiska rządu do projektu wciąż nie ma. A problem nieoczekiwanie się skomplikował.

DOBRYMI CHĘCIAMI…

26 marca Komisja Europejska zażądała od Bułgarii, Litwy, Słowacji i Węgier wyjaśnień dotyczących obowiązujących w tych krajach przepisów regulujących nabywanie gruntów rolnych. Zarzuciła tym krajom, że przyjęte tam przepisy mogą "ograniczać swobody przepływu kapitału i przedsiębiorczości, a każde ograniczenie tych swobód musi być uzasadnione i zgodne z zasadami niedyskryminacji i proporcjonalności". Wprowadzone w tych krajach i kwestionowane przez KE przepisy to, jak informowała PAP: wymóg przebywania w danym kraju; restrykcje wobec osób, które nie mieszkają w danej okolicy lub wcześniej nie prowadziły tam działalności biznesowej; wymogi dotyczące posiadania wiedzy zawodowej w przypadku cesji użytkowania gruntu lub użytkowania ziemi należącej do osoby prawnej; konieczność zatwierdzenia umowy sprzedaży i wynikająca z tego niepewność prawna.

Tymczasem podobne rozwiązania są planowane w Polsce. Co na to Ministerstwo Rolnictwa?

Poprosiliśmy w Ministerstwie Rolnictwa o komentarz do stanowiska Komisji Europejskiej. I dowiedzieliśmy się, że… nie jest prawdą, że "cudzoziemcy będą mogli nabywać ziemię bez konieczności ubiegania się o zezwolenie po 1 maja 2016 roku", gdyż "po 1 maja 2016 r. wymóg uzyskania zezwolenia na nabycie nieruchomości rolnych będzie w dalszym ciągu obowiązywał podmioty pochodzące spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego (kraje UE, Islandia, Liechtenstein i Norwegia) oraz Konfederacji Szwajcarskiej."

Ministerstwo przypomniało też, że "aktualnie w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej są trzy poselskie projekty ustaw nowelizujące obrót nieruchomościami rolnymi, tj.: projekt ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (druk nr 1659), projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (druk nr 1925) oraz projekt ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 3109). Należy wskazać, że dnia 22 stycznia 2014 r. do Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej wpłynęło przyjęte przez Radę Ministrów stanowisko rządu wobec poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (druk nr 1659), natomiast dnia 22 października 2014 r. do Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej wpłynęło przyjęte przez Radę Ministrów stanowisko rządu projektu ustawy o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (druk nr 1925). W stosunku do projektu ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 3109) nie zostało jeszcze przedłożone Marszałkowi Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej stanowisko rządu przyjęte przez Radę Ministrów, gdyż do pierwszego czytania projekt ten został skierowany dnia 3 lutego 2015 r. Projekt ten jest obecnie na etapie uzgodnień międzyresortowych".

Warto zauważyć, że projekt z druku 3109 wpłynął do Sejmu 1 lipca 2014 r., zatem czasu na jego zaopiniowanie było dużo. Natomiast do projektu z druku 1659 rząd przedstawił negatywną opinię (to projekt PiS zakładający m.in., że nabywcą nieruchomości rolnej o powierzchni nie mniejszej niż 1 ha może być wyłącznie rolnik indywidualny, osobiście prowadzący lub zamierzający utworzyć i osobiście prowadzić gospodarstwo rodzinne), zaś do projektu z druku 1925 zgłosił uwagi z zaleceniem dalszych prac nad projektem (ten projekt ustawy przewiduje m.in. umożliwienie zmiany umowy dzierżawy w zakresie wyłączenia 30 proc. użytków rolnych dzierżawcom, którzy nie wyrazili na to zgody stosownie do przepisów ustawy z dnia 16 września 2011 r. o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 233, poz. 1382) na tych samych zasadach co w tej ustawie).

MRiRW zdaje się lekceważyć zakwestionowanie przez KE uregulowań przyjętych przez państwa mające ten sam problem:

"Odnosząc się do kwestii zakwestionowania przez Komisję Europejską regulacji obrotu nieruchomościami rolnymi w Bułgarii, na Litwie, w Słowacji i na Węgrzech, należy wskazać, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie dysponuje oficjalnymi i szczegółowymi danymi na ten temat i nie może na obecnym etapie odnosić się do kwestii potencjalnych uchybień w legislacji innych krajów".

A szkoda. Wiele wskazuje na to, że zamierzamy popełnić te same co "inne kraje" "uchybienia w legislacji" - dotąd prezentowane jako rozwiązania bezpieczne i należycie chroniące ziemię rolniczą przed spekulacją, a polskiego rolnika przed konkurencją zachodnich inwestorów, dużo lepiej sytuowanych. Co więcej, miały to być uregulowania możliwe do akceptacji w KE. Teraz wytwarza się wrażenie, że i te - dotąd oceniane jako niewystarczające i zbyt liberalne - warunki są za daleko idące. I może o to wrażenie chodzi, wszak mając je, nie wystąpimy już o coś więcej?

Przy tym znów będziemy decydować o kształcie ustroju rolnego pod presją rozstrzygnięcia kwestii innej. Oby nie okazało się, że znów nie uregulujemy skutecznie ani jednego, ani drugiego problemu.

Bo sytuacja nie jest nawet tak dobra, jak była w 2003 roku: stopniały zasoby ziemi dostępnej od ANR, natomiast na wsi mamy wciąż ponad milionową armię osób, które znalazły w rolnictwie schronienie przed bezrobociem. Ale nie zawsze znalazły przy tym pracę, bo ta jest w rolnictwie warunkowana ziemią. Czy uda się skierować ją do potrzebujących? Czy umknie nam ta szansa - razem z otwarciem rynku ziemi na spekulację?

Artykuł pochodzi z numeru 4/2015 Farmera.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (3)

  • Janek 2015-05-26 20:27:59
    super... teraz to będą rozsprzedawać ziemie swoim kolega z PSL bo boja się, że po wyborach jak przyjdzie PSI i wywali zielonych ludków z ANR to nie będą mogli nakraść ziemi - a w samorządach nadal przez kolejne 3 lata będą rządzić. A biedny rolnik już w tedy nic nie kupi, bo w ANR przynajmniej sprzedawała wszystkim, a nie kolegą z PSL
  • kto to wie? 2015-05-25 07:00:04
    do 8 sierpnia wszystko można zrobić...
  • arszczecin 2015-05-25 00:22:56
    PBk podpisze ustawę?
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.86.28
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!