Tadeusz Bruj, prezes Grupy Polmlek, stwierdził, że kryzys przyszedł nie wiadomo skąd i skończył się też nieprzewidywalnie – co wynika z faktu, że rynek mleczarski jest najszybciej rozwijającym się rynkiem spożywczym. Ale rozwój tego rynku warunkuje eksport. -  Mielibyśmy prawdziwy kryzys, gdyby załamał się eksport i musielibyśmy sprzedać na krajowym rynku, to co sprzedajemy za granicą – mówił też Edward Bajko, prezes Spomleku. Wskazał też, że złą strategią zakładów przetwórczych jest lekceważenie dostawców surowca, „mleko przepłynie” do tych mleczarni, które będą „płacić przyzwoicie” rolnikowi nie tylko wtedy, jak mają wysokie ceny „w przerzucie” mleka.

-Trzeba płacić w miarę dobrze i na czas, wtedy nie będzie przepływów – mówił Tadeusz Bruj. Jego zdaniem coraz mniej rolników wybiera miejsce sprzedaży mleka „z przywiązania”, rolnicy częściej kierują się rachunkiem. Zlikwidowanie kwotowania pomoże przetwórniom, spowoduje większy skup mleka. Polskie mleczarstwo ma duży potencjał rozwojowy i będzie się rozwijać.

- Kiedy rolnik walczy o przetrwanie, lojalność się kończy i nie można jej oczekiwać – dodał Edward Bajko. Liczy się włączenie rolnika w proces podejmowania decyzji, kończy się czas arogancji wobec dostawców. Ważne jest też oferowane rolnikom doradztwo.

Z kolei Kazimierz Łoś, prezes zarządu Grupy Lacpol, podkreślił, że rolnicy bardzo cenią wiarygodność, realizowanie umowy, terminowość zapłaty. Mamy doskonałe warunki do produkcji mleka, chociaż spada liczba dostawców, rośnie ilość skupowanego mleka.

- Jestem za likwidacją kwot. Nie nastąpi nadprodukcja i obniżenie cen czy nieprzetworzenie – mówił.

Zdaniem rozmówców, nie grozi nam w Polsce konieczność importowania surowca. Już teraz mleczarnie nie wykorzystują swoich mocy. 30 proc. produkcji kierowane jest na eksport, w 80 proc. do krajów UE. Wiele zależy od handlu, zbytu, eksportu.

- Produkcja przewyższająca konsumpcję będzie zawsze – mówił Kazimierz Łoś. Istotne jest w tej sytuacji utrzymywanie kursu walut, przewidywalność, bo skoki walut utrudniają eksport.

Również Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, nie obawia się konieczności importu mleka. Rośnie wydajność, rolnicy są coraz lepszymi partnerami dla przetwórstwa. Można dać możliwość wolnej gry rynkowej w tej dziedzinie.

- Wolny rynek wyreguluje sytuację po zniesieniu kwot – zgodził się Dariusz Zieliński, prezes Ceko Sp. z o.o. – Długoterminowe relacje z dostawcami są najważniejsze. Płacenie godziwe, w terminie. Wspomaganie rolników, gdy im trudniej, odpłacą wzajemnością.

Tadeusz Bruj uważa też, że rozwój krajowego rynku może przyspieszyć rozwój mleczarstwa. – Jesteśmy biednym społeczeństwem. Zakup jogurtu czy sera jest dla wielu osób luksusem. Tu jest duże pole do tego, aby wzrost był szybszy.

Podobał się artykuł? Podziel się!